Dioda się zapaliła - jest ok.
Idę do garażu, mam tam jeden stary akku samochodowy (stary w sensie 4 letni), 12.4V na klemach. Podpinam krokodylki, włączam do prądu - ciemno. Nic.
Myślę sobie - super sprzęt. Dotykam, obwąchuję - zapachów obcych brak, ciepły nie jest.
Pakuję go w pudło i do plecaka. Wracam do domu, podpinam - działa. Myślę - ki czort.
Wracam do garazu, podpinam do tego samego akku samochodowego - działa i ładuje.
Podpinam do moto - ładuje 10s i zielona dioda. 40-50s na chwilę znowu ładuje i zielona dioda - wniosek - działa i mam nadzieję podtrzymuje napięcie na sensownym poziomie.
Co się zadziało na początku - nie wiem. Może jakiś termistor albo zabezpieczenie nadprądowe zadziałało. Może jednak trzeba było dorzucić 50zł do oxforda
