Mam tylko w carbonie i posiada homologacje
Ogłoszenie duszpasterskie
Chciałem poinformaować, że znalazł się chętny i chętna, któremu pomoże kolejny chętny w organizacji jesiennego zlotu.
Termin i miejsce zlotu zostanie ogłoszone na zlocie w Skokach Dużych
*Tak naprawdę termin zlotu jest już na forum ale znaleźć nie jest tak łatwo
Chciałem poinformaować, że znalazł się chętny i chętna, któremu pomoże kolejny chętny w organizacji jesiennego zlotu.
Termin i miejsce zlotu zostanie ogłoszone na zlocie w Skokach Dużych
*Tak naprawdę termin zlotu jest już na forum ale znaleźć nie jest tak łatwo
Co dziś zrobiłem dla swojego motocykla
- Smerfciamajda
- A+B+C+D
- Posty: 2831
- Rejestracja: 30 paź 2019, 14:39
Re: Co dziś zrobiłem dla swojego motocykla
Zrobiłem dziś badanie techniczne i co za tym idzie, pierwsze km.
Ale nie czuję się pewnie, w zeszłym roku po sprawdzeniu licznika zrobiłem raptem 900km. Musze się rozjeździć….
Ale nie czuję się pewnie, w zeszłym roku po sprawdzeniu licznika zrobiłem raptem 900km. Musze się rozjeździć….
Re: Co dziś zrobiłem dla swojego motocykla
Poprzedni, duży przegląd na 29415 km był w Suzi Moto na zakończenie sezonu 2023, więc i pora na kolejny, tym razem na liczniku 42675 km.
Wyczyściłem okolice zębatki zdawczej z piaskowo smarowego syfu.
Wymieniłem olej i filtr. Tym razem na spokojnie, sprzęgło wciśnięte tasiemką, olej sobie spłynął, po 2-3 dniach odkręciłem śrubę jeszcze raz, i kolejne 100 ml spłynęło, i dalej kapało. Wlałem chyba 2,7 l (zgodnie z instrukcją) i w punkt (już po odpaleniu, zagrzaniu, schłodzeniu silnika), więc żadnej zabawy w dolewanie.
Wymieniłem filtr powietrza. Co prawda poprzedni nie wyglądał źle, ale w notatkach nie mogłem znaleźć, kiedy był ostatni raz wymieniany (a na fakturze z Suzi Moto nie był wyszczególniony), więc profilaktycznie wymieniłem.
Wymieniłem płyn chłodniczy. Co prawda rozlało się trochę przy spuszczaniu (tu by się przydała taka śrubka z dziurką w środku i wężykiem - jak do zacisków hamulcowych), albo gumowa nakładka z uszczelnioną dziurką na klucz. Rozpiąłem też wężyk do chłodnicy oleju, ale o dziwo stamtąd bardzo mało wypłynęło, mimo, że to prawie najniższy punkt układu - spodziewałem się dużo więcej. Natomiast uzupełnianie było dużo prostsze, niż Dr Vstrom pokazuje, czy serwisówka opisuje. Po prostu powoli i na spokojnie wlałem pod korek, pobujałem trochę lewo-prawo, zająłem się czymś innym, uzupełniłem znów pod korek. Opróżniłem i uzupełniłem zbiorniczek wyrównawczy, zagrzałem silnik aż do włączenia wentylatora (swoją drogą, wg schematu elektrycznego wyłączenie silnika kill-switchem powinno powodować wyłączenie wentylatora chłodnicy, a u mnie tak się nie dzieje), poczekałem aż ostygnie, i mam wrażenie, że ze zbiorniczka nic nie ubyło, a w chłodnicy było prawie pod korek. 2 mm jeszcze weszły. W sumie nie całe 2 litry było potrzebne do tej operacji.
Wymieniłem olej w lagach. Nie śmierdział, ale za to zmienił kolor - ze słomkowego na czerwonawy. Pamiętam, jak walił w moim małym Varadero, ale tam był chyba 15 letni, jak go zmieniałem - myślałem wtedy, że zwymiotuję. Co prawda trzeba się pobawić z odkręcaniem koła, zacisków hamulcowych, błotnika, ale w sumie to się jakoś samo robi. Zlałem wszystko, zalałem trochę oleju, który mi pozostał z poprzedniej wymiany, popompowałem, wypłukałem - trochę mętów na dole lag było. Zostawiłem lagi powieszone do góry nogami do odsączenia do następnego dnia. Poziom oleju sprytnym papierowym sposobem wyrównałem do 105 mm (o ile dobrze pamiętam) minus 2-3 mm - bo już mi się nie chciało bawić w takie kropelkowanie. Przy składaniu tylko upierdliwe jest ściskanie sprężyny i jednoczesne zakręcanie korka - chociaż może na to jest jakiś patent, którego jeszcze nie znam.
Przy okazji zdejmowania zacisków hamulcowych pokusiłem się o wyczyszczenie tłoczków - spray do czyszczenia hamulców, ręcznik papierowy i nowe narzędzia zakupione do pracy przy zaworkach PAIR dały radę. Później przesmarowałem tłoczki oraz je wcisnąłem, wypychając przy okazji płyn z zacisku poza obwód. Myślałem, że zostawię sobie stary płyn do wykapania - znaczy że jak otworzę zbiorniczek przy klamce i odpowietrznik, to będzie szybciej spływał, ale niestety okazało się, że dopiero procedura zaworek-klamka pozwoliła na w miarę sprawną wymianę całości. I tutaj zonk, bo z tylnego zaworka wypłynął jakiś syf na początku, ale powiedzmy że to normalne, a później poszły bąbelki. Natomiast z przodu bąbelki poszły gdy już prawie myślałem, że procedurę mam zakończoną. Czyżby w Suzi Moto, gdzie zmieniali mi wężyki na stalowy oplot nie odpowietrzyli ABSu - no nie fajnie - po to operację zleciłem specjalistom, żeby takich niespodzianek nie mieć, a jednak. Mam nadzieję, że układ jest odpowietrzony, hamulce bądź co bądź hamują. Zeszło prawie pół litra płynu hamulcowego - na ostatniej fakturze było, że wlali 450 ml. Klocki powoli się kończą, więc niedługo znów tam będę musiał zajrzeć, to skontroluję, czy kolejne bąbelki nie polecą.
Przesmarowałem punkt osadzenia stopki bocznej. Cztery psiknięcia sprayem do łańcucha i jest idealnie.
Tym samym też sprayem przesmarowałem łańcuch, co prawda chwilę przed zimą był smarowany, ale chyba mu to nie zaszkodzi.
Wyczyściłem zaworki PAIR - w sumie wziąłem się za to tylko dlatego, że tył motocykla był na tyle rozebrany, że dostęp był idealny, to aż grzech nie zajrzeć. Problemem było wyciągnięcie zaworka - w zasadzie bez haka by się to nie udało, bo nagar od środka go przykleił. Podsumowując - syfu nie było zbyt dużo, może 0,2 mm nagaru, i schodził bez problemu - wystarczył płaski śrubokręt i punktak do wyskrobania z zakamarków. Nie wiem, czy to kwestia niskiego przebiegu, czy raczej tego, że staram się tankować Pb 98 E 5.
Pomalowałem gmole i ciężarki kierownicy, bo tradycyjnie podrapane. Ciekawe dlaczego.
Okazało się, że białe długie owiewki mają ponadrywane zaczepy - konkretnie jeden zaczep, ten sam na dwóch owiewkach. Na wszelki wypadek więc je skleiłem.
Przy okazji zabezpieczyłem zbiornik paliwa, bo owiewki w jednym miejscu wytarły już lakier. Nie wiem, czy ja ostatnio motocykl źle poskładałem, ale mogło tak być, bo składałem go prawie w polu po tym, jak wąż dolotowy powietrza spadł z króćca na tylnym cylindrze.
Dodatkowo zabezpieczyłem spadający element dystansowy wężyka hamulcowego nad błotnikiem. Tutaj HEL nie zrobił idealnie 1:1 jak fabryka chciała.
Przeczyściłem, przesmarowałem klemy akumulatora. Co prawda ostatnio nie wyciągam go na zimę, tylko podpinam na stałe do ładowarki, ale nie zaszkodzi zweryfikować. Poluzowana klema daje niespecyficzne objawy - znane mi na szczęście tylko z opowiadań.
Przeczyściłem i dokonałem konserwacji wszystkich dostępnych złączek elektrycznych, czyli w zasadzie wszystkich, poza tymi z przodu pod airboxem. Póki co objawy gasnącej/migającej kontrolki ciśnienia oleju, jak i mylenia na wyświetlaczu jedynki z dwójką po umyciu motocykla nie występują, ale jeździć obserwować. Tym razem wykorzystałem Kontakt Spray 60, WL i 61.
Dopompowałem koła tą pompką Tracer czy jakoś tak. Całą zimę leżała w domu, bateria z trzech kresek spadła do dwóch albo i jednej, więc obawiałem się, czy akcja się powiedzie. Ale dzielnie walczyła, przód chyba z 1,9 do 2,25 bara napompowany, tył z okolic 2,1 do 2,5 też, nie było słuchać, by silniczek zwalniał. A jak bateria przestanie dawać radę, to zamierzam kupić adapter do gniazda ładowarki, i wsadzić tam przetwornicę impulsową, która zmniejszy mi napięcie do chyba 8 V, bo o ile dobrze pamiętam, to tam są dwa ogniwa litowo-jonowe połączone szeregowo.
Przy okazji musiałem wymienić baterie w TPMS. Co prawda miernik na obu pokazywał wciąż 3V, ale bez obciążenia. A panel TPMS na jednym kole pokazywał słabą baterię, a drugi czujnik w ogóle nie reagował. W instrukcji doczytałem, że bateria zapewnia pracę czujnika przez około 8 miesięcy, więc i tak długo podziałały, bo od końca sezonu 2023. Ciekawe, czy jak bym je na zimę zabrał do domu, jak w poprzednim roku, to jeszcze ten sezon bym przejeździł.
Poprawiłem gwint jednej ze śrub trzymających pług, bo był przekręcony. Przy okazji dałem dłuższe śruby, dzięki czemu można złapać gwint patrząc jednocześnie na śrubę i miejsce, gdzie ma trafić. Nie wiem, czy tam coś jest lekko wygięte, czy to po prostu nadmierna oszczędność pieniędzy i masy, ale teraz wkręcanie tej śruby było czystą przyjemnością. Dodatkowo dałem jeszcze nakrętkę samohamowną, ale ostatecznym rozwiązaniem będzie wycięcie tej nadwątlonej nakrętki i zastąpienie jej nową przez jakiegoś ślusarza.
No i w końcu umyłem i nawoskowałem motocykl. Świeci się jak psu przyrodzenie, mimo, że opony wciąż czerwonym błotem umazane, a i rowek między przednimi szprychami potraktowałem po macoszemu. Ale i tak zaraz znajdę jakieś błoto, to moto wróci do swojego tradycyjnego wyglądu. Może wcześniej zdjęcie chociaż cyknę.
Tylko tyle, i aż tyle. Prac garażowych nie opisuję - w skrócie pościągałem pajęczyny, odkurzyłem, zainstalowałem półeczki, muzykę, więcej światła - jest fajnie.
Wyczyściłem okolice zębatki zdawczej z piaskowo smarowego syfu.
Wymieniłem olej i filtr. Tym razem na spokojnie, sprzęgło wciśnięte tasiemką, olej sobie spłynął, po 2-3 dniach odkręciłem śrubę jeszcze raz, i kolejne 100 ml spłynęło, i dalej kapało. Wlałem chyba 2,7 l (zgodnie z instrukcją) i w punkt (już po odpaleniu, zagrzaniu, schłodzeniu silnika), więc żadnej zabawy w dolewanie.
Wymieniłem filtr powietrza. Co prawda poprzedni nie wyglądał źle, ale w notatkach nie mogłem znaleźć, kiedy był ostatni raz wymieniany (a na fakturze z Suzi Moto nie był wyszczególniony), więc profilaktycznie wymieniłem.
Wymieniłem płyn chłodniczy. Co prawda rozlało się trochę przy spuszczaniu (tu by się przydała taka śrubka z dziurką w środku i wężykiem - jak do zacisków hamulcowych), albo gumowa nakładka z uszczelnioną dziurką na klucz. Rozpiąłem też wężyk do chłodnicy oleju, ale o dziwo stamtąd bardzo mało wypłynęło, mimo, że to prawie najniższy punkt układu - spodziewałem się dużo więcej. Natomiast uzupełnianie było dużo prostsze, niż Dr Vstrom pokazuje, czy serwisówka opisuje. Po prostu powoli i na spokojnie wlałem pod korek, pobujałem trochę lewo-prawo, zająłem się czymś innym, uzupełniłem znów pod korek. Opróżniłem i uzupełniłem zbiorniczek wyrównawczy, zagrzałem silnik aż do włączenia wentylatora (swoją drogą, wg schematu elektrycznego wyłączenie silnika kill-switchem powinno powodować wyłączenie wentylatora chłodnicy, a u mnie tak się nie dzieje), poczekałem aż ostygnie, i mam wrażenie, że ze zbiorniczka nic nie ubyło, a w chłodnicy było prawie pod korek. 2 mm jeszcze weszły. W sumie nie całe 2 litry było potrzebne do tej operacji.
Wymieniłem olej w lagach. Nie śmierdział, ale za to zmienił kolor - ze słomkowego na czerwonawy. Pamiętam, jak walił w moim małym Varadero, ale tam był chyba 15 letni, jak go zmieniałem - myślałem wtedy, że zwymiotuję. Co prawda trzeba się pobawić z odkręcaniem koła, zacisków hamulcowych, błotnika, ale w sumie to się jakoś samo robi. Zlałem wszystko, zalałem trochę oleju, który mi pozostał z poprzedniej wymiany, popompowałem, wypłukałem - trochę mętów na dole lag było. Zostawiłem lagi powieszone do góry nogami do odsączenia do następnego dnia. Poziom oleju sprytnym papierowym sposobem wyrównałem do 105 mm (o ile dobrze pamiętam) minus 2-3 mm - bo już mi się nie chciało bawić w takie kropelkowanie. Przy składaniu tylko upierdliwe jest ściskanie sprężyny i jednoczesne zakręcanie korka - chociaż może na to jest jakiś patent, którego jeszcze nie znam.
Przy okazji zdejmowania zacisków hamulcowych pokusiłem się o wyczyszczenie tłoczków - spray do czyszczenia hamulców, ręcznik papierowy i nowe narzędzia zakupione do pracy przy zaworkach PAIR dały radę. Później przesmarowałem tłoczki oraz je wcisnąłem, wypychając przy okazji płyn z zacisku poza obwód. Myślałem, że zostawię sobie stary płyn do wykapania - znaczy że jak otworzę zbiorniczek przy klamce i odpowietrznik, to będzie szybciej spływał, ale niestety okazało się, że dopiero procedura zaworek-klamka pozwoliła na w miarę sprawną wymianę całości. I tutaj zonk, bo z tylnego zaworka wypłynął jakiś syf na początku, ale powiedzmy że to normalne, a później poszły bąbelki. Natomiast z przodu bąbelki poszły gdy już prawie myślałem, że procedurę mam zakończoną. Czyżby w Suzi Moto, gdzie zmieniali mi wężyki na stalowy oplot nie odpowietrzyli ABSu - no nie fajnie - po to operację zleciłem specjalistom, żeby takich niespodzianek nie mieć, a jednak. Mam nadzieję, że układ jest odpowietrzony, hamulce bądź co bądź hamują. Zeszło prawie pół litra płynu hamulcowego - na ostatniej fakturze było, że wlali 450 ml. Klocki powoli się kończą, więc niedługo znów tam będę musiał zajrzeć, to skontroluję, czy kolejne bąbelki nie polecą.
Przesmarowałem punkt osadzenia stopki bocznej. Cztery psiknięcia sprayem do łańcucha i jest idealnie.
Tym samym też sprayem przesmarowałem łańcuch, co prawda chwilę przed zimą był smarowany, ale chyba mu to nie zaszkodzi.
Wyczyściłem zaworki PAIR - w sumie wziąłem się za to tylko dlatego, że tył motocykla był na tyle rozebrany, że dostęp był idealny, to aż grzech nie zajrzeć. Problemem było wyciągnięcie zaworka - w zasadzie bez haka by się to nie udało, bo nagar od środka go przykleił. Podsumowując - syfu nie było zbyt dużo, może 0,2 mm nagaru, i schodził bez problemu - wystarczył płaski śrubokręt i punktak do wyskrobania z zakamarków. Nie wiem, czy to kwestia niskiego przebiegu, czy raczej tego, że staram się tankować Pb 98 E 5.
Pomalowałem gmole i ciężarki kierownicy, bo tradycyjnie podrapane. Ciekawe dlaczego.
Okazało się, że białe długie owiewki mają ponadrywane zaczepy - konkretnie jeden zaczep, ten sam na dwóch owiewkach. Na wszelki wypadek więc je skleiłem.
Przy okazji zabezpieczyłem zbiornik paliwa, bo owiewki w jednym miejscu wytarły już lakier. Nie wiem, czy ja ostatnio motocykl źle poskładałem, ale mogło tak być, bo składałem go prawie w polu po tym, jak wąż dolotowy powietrza spadł z króćca na tylnym cylindrze.
Dodatkowo zabezpieczyłem spadający element dystansowy wężyka hamulcowego nad błotnikiem. Tutaj HEL nie zrobił idealnie 1:1 jak fabryka chciała.
Przeczyściłem, przesmarowałem klemy akumulatora. Co prawda ostatnio nie wyciągam go na zimę, tylko podpinam na stałe do ładowarki, ale nie zaszkodzi zweryfikować. Poluzowana klema daje niespecyficzne objawy - znane mi na szczęście tylko z opowiadań.
Przeczyściłem i dokonałem konserwacji wszystkich dostępnych złączek elektrycznych, czyli w zasadzie wszystkich, poza tymi z przodu pod airboxem. Póki co objawy gasnącej/migającej kontrolki ciśnienia oleju, jak i mylenia na wyświetlaczu jedynki z dwójką po umyciu motocykla nie występują, ale jeździć obserwować. Tym razem wykorzystałem Kontakt Spray 60, WL i 61.
Dopompowałem koła tą pompką Tracer czy jakoś tak. Całą zimę leżała w domu, bateria z trzech kresek spadła do dwóch albo i jednej, więc obawiałem się, czy akcja się powiedzie. Ale dzielnie walczyła, przód chyba z 1,9 do 2,25 bara napompowany, tył z okolic 2,1 do 2,5 też, nie było słuchać, by silniczek zwalniał. A jak bateria przestanie dawać radę, to zamierzam kupić adapter do gniazda ładowarki, i wsadzić tam przetwornicę impulsową, która zmniejszy mi napięcie do chyba 8 V, bo o ile dobrze pamiętam, to tam są dwa ogniwa litowo-jonowe połączone szeregowo.
Przy okazji musiałem wymienić baterie w TPMS. Co prawda miernik na obu pokazywał wciąż 3V, ale bez obciążenia. A panel TPMS na jednym kole pokazywał słabą baterię, a drugi czujnik w ogóle nie reagował. W instrukcji doczytałem, że bateria zapewnia pracę czujnika przez około 8 miesięcy, więc i tak długo podziałały, bo od końca sezonu 2023. Ciekawe, czy jak bym je na zimę zabrał do domu, jak w poprzednim roku, to jeszcze ten sezon bym przejeździł.
Poprawiłem gwint jednej ze śrub trzymających pług, bo był przekręcony. Przy okazji dałem dłuższe śruby, dzięki czemu można złapać gwint patrząc jednocześnie na śrubę i miejsce, gdzie ma trafić. Nie wiem, czy tam coś jest lekko wygięte, czy to po prostu nadmierna oszczędność pieniędzy i masy, ale teraz wkręcanie tej śruby było czystą przyjemnością. Dodatkowo dałem jeszcze nakrętkę samohamowną, ale ostatecznym rozwiązaniem będzie wycięcie tej nadwątlonej nakrętki i zastąpienie jej nową przez jakiegoś ślusarza.
No i w końcu umyłem i nawoskowałem motocykl. Świeci się jak psu przyrodzenie, mimo, że opony wciąż czerwonym błotem umazane, a i rowek między przednimi szprychami potraktowałem po macoszemu. Ale i tak zaraz znajdę jakieś błoto, to moto wróci do swojego tradycyjnego wyglądu. Może wcześniej zdjęcie chociaż cyknę.
Tylko tyle, i aż tyle. Prac garażowych nie opisuję - w skrócie pościągałem pajęczyny, odkurzyłem, zainstalowałem półeczki, muzykę, więcej światła - jest fajnie.
Ostatnio zmieniony 26 mar 2026, 12:40 przez f_ranek, łącznie zmieniany 1 raz.
- Ocena: 17.64706%
Bogusław • Honda Varadero XL125V 2003 -> DL650XT 2021
Zapytałem jak mam lecieć, hej powiedziały wyżej, hej powiedziały śmielej
Zapytałem jak mam lecieć, hej powiedziały wyżej, hej powiedziały śmielej
Online
Re: Co dziś zrobiłem dla swojego motocykla
Czytało się jak niezłą powieść, brawo! 
Yamaha Virago 535 > DL 650 AL5 > DL 1000 L9 > R1200GS
- kamilborkowski
- A2
- Posty: 232
- Rejestracja: 06 cze 2024, 12:20
- Lokalizacja: Opole
Re: Co dziś zrobiłem dla swojego motocykla
Czym malowałeś gmole i ciężarki?
Yamaha FZ6N 2007 >> BMW F850GS
Re: Co dziś zrobiłem dla swojego motocykla
Pędzelkiem do farbek dla dzieci 
A jeżeli pytasz, jakiego środka użyłem, to HAMMERITE Prosto Na Rdzę, czarny połysk. Tłumik tym też kiedyś malnąłem w miejscu spawania do uchwytu ramy, i trzyma się do dziś.
A jeżeli pytasz, jakiego środka użyłem, to HAMMERITE Prosto Na Rdzę, czarny połysk. Tłumik tym też kiedyś malnąłem w miejscu spawania do uchwytu ramy, i trzyma się do dziś.
- Ocena: 5.88235%
Bogusław • Honda Varadero XL125V 2003 -> DL650XT 2021
Zapytałem jak mam lecieć, hej powiedziały wyżej, hej powiedziały śmielej
Zapytałem jak mam lecieć, hej powiedziały wyżej, hej powiedziały śmielej
- zielony_listek
- A1
- Posty: 51
- Rejestracja: 02 lis 2025, 19:02
- Lokalizacja: Bydgoszcz
Re: Co dziś zrobiłem dla swojego motocykla
Zajrzałem pod osłonę zębatki przedniej i wyczyściłem wszystko. Znalazłem z 8 o-ringów.
Napęd ma 18 tys. przebiegu, zęby są w porządku, żadnych tam ostrych rekinów - pytanie: jak to jest z tymi o-ringami? To normalne, że pojedyncze wylatują dla takiego przebiegu? Kiedy zacząć się martwić?
Napęd ma 18 tys. przebiegu, zęby są w porządku, żadnych tam ostrych rekinów - pytanie: jak to jest z tymi o-ringami? To normalne, że pojedyncze wylatują dla takiego przebiegu? Kiedy zacząć się martwić?
--
DL650 2019
DL650 2019
Re: Co dziś zrobiłem dla swojego motocykla
Ja wymieniałem napęd przy 29,5 kkm, i pamiętam, że znalazłem 2 oringi. Ale ilu nie znalazłem - nie wiem, nie szukałem.
- Ocena: 5.88235%
Bogusław • Honda Varadero XL125V 2003 -> DL650XT 2021
Zapytałem jak mam lecieć, hej powiedziały wyżej, hej powiedziały śmielej
Zapytałem jak mam lecieć, hej powiedziały wyżej, hej powiedziały śmielej
Re: Co dziś zrobiłem dla swojego motocykla
Skoro już wypadają, to trzeba by raczej zaplanować wymianę napęduzielony_listek pisze: ↑19 kwie 2026, 20:23Zajrzałem pod osłonę zębatki przedniej i wyczyściłem wszystko. Znalazłem z 8 o-ringów.
Napęd ma 18 tys. przebiegu, zęby są w porządku, żadnych tam ostrych rekinów - pytanie: jak to jest z tymi o-ringami? To normalne, że pojedyncze wylatują dla takiego przebiegu? Kiedy zacząć się martwić?
- Ocena: 5.88235%
DL 650 AK7, DRZ 400S - http://www.gcstuning.pl
- zielony_listek
- A1
- Posty: 51
- Rejestracja: 02 lis 2025, 19:02
- Lokalizacja: Bydgoszcz
Re: Co dziś zrobiłem dla swojego motocykla
Tak podejrzewam, że oringi lecą, bo sprzedawca wyszorował łańcuch na pokaz jakąś szczotą. Jak tak z bliska patrzyłem na te gumki, to miękkie, delikatne w sumie. A gdzieś tam w necie jest dyskusja, że plastikowa szczotka potrafi uszkodzić oringi, Chwilowo następnych strat nie widać.
--
DL650 2019
DL650 2019
Re: Co dziś zrobiłem dla swojego motocykla
Po co myć łańcuch, skoro zaraz będzie brudny. To nie armatura - takie jest moje zdanie.
Bogusław • Honda Varadero XL125V 2003 -> DL650XT 2021
Zapytałem jak mam lecieć, hej powiedziały wyżej, hej powiedziały śmielej
Zapytałem jak mam lecieć, hej powiedziały wyżej, hej powiedziały śmielej
Re: Co dziś zrobiłem dla swojego motocykla
Jak latasz w terenie mycie łańcucha jak najbardziej zalecane, bo piach dużo bardziej szkodzi łańcuchowi niż szczotka
Re: Co dziś zrobiłem dla swojego motocykla
Ale to na myjni zmywasz ( oczywiście z pewnej odległości, żeby nie przeginać z ciśnieniem )
- Ocena: 5.88235%
DL 650 AK7, DRZ 400S - http://www.gcstuning.pl
-
Ethan Rodriguez
- AM
- Posty: 1
- Rejestracja: 09 kwie 2026, 19:03
Re: Co dziś zrobiłem dla swojego motocykla
Szacun za improwizację! 
Przegwintowanie z M7 na M8 to sprytne wyjście z sytuacji. Miałem podobny problem kiedyś z zerwanymi gwintami w bloku - panika była nie mała, ale jak widać, zawsze jest jakieś rozwiązanie.
Kilka pytań z ciekawości:
Czy stopka po nagwintowaniu M8 trzyma się równie stabilnie jak oryginał?
Musiałeś coś doszlifować/dopasować czy śrubka M8 pasowała od razu?
Jak zablokowałeś rozrząd "magicznymi trytkami"? Może kiedyś się przyda
Co ja dzisiaj zrobiłem:
Wymiana oleju i filtra (nic spektakularnego, ale trzeba było). Przy okazji odkryłem, że śruba spustowa miała lekko uszkodzony gwint - na szczęście udało się wykręcić normalnie. Następnym razem dam nową podkładkę miedzianą i będę dokręcał ostrożniej.
Także dzisiaj rutyna, ale Twoja historia przypomniała mi, że czasem małe problemy mogą przerodzić się w duże wyzwania mechaniczne
Trzymaj się i uważaj na te gwinty!
Przegwintowanie z M7 na M8 to sprytne wyjście z sytuacji. Miałem podobny problem kiedyś z zerwanymi gwintami w bloku - panika była nie mała, ale jak widać, zawsze jest jakieś rozwiązanie.
Kilka pytań z ciekawości:
Czy stopka po nagwintowaniu M8 trzyma się równie stabilnie jak oryginał?
Musiałeś coś doszlifować/dopasować czy śrubka M8 pasowała od razu?
Jak zablokowałeś rozrząd "magicznymi trytkami"? Może kiedyś się przyda
Co ja dzisiaj zrobiłem:
Wymiana oleju i filtra (nic spektakularnego, ale trzeba było). Przy okazji odkryłem, że śruba spustowa miała lekko uszkodzony gwint - na szczęście udało się wykręcić normalnie. Następnym razem dam nową podkładkę miedzianą i będę dokręcał ostrożniej.
Także dzisiaj rutyna, ale Twoja historia przypomniała mi, że czasem małe problemy mogą przerodzić się w duże wyzwania mechaniczne
Trzymaj się i uważaj na te gwinty!
Re: Co dziś zrobiłem dla swojego motocykla
Biorę się za wymianę napędu - pojawiło mi się denerwujące "wycie" podczas jazdy, najgłośniejsze w przedziale 70-80km/h, modulowane w zależności od prędkości. Okazało się, że to łańcuch szoruje po ślizgu, pomimo, że jest prawidłowo napięty, nasmarowany, koło ustawione równo.
Zębatkę przednią wymieniłem dopiero co, poprzednia była bez gumy, założyłem zębatkę z oznaczeniem RB, żeby trochę wyciszyć napęd.
W związku z powyższymam do Was pytanie - czy wg Was ta zębatka kwalifikuje się do wymiany?

Wysłane z mojego Pixel 7 przy użyciu Tapatalka
Zębatkę przednią wymieniłem dopiero co, poprzednia była bez gumy, założyłem zębatkę z oznaczeniem RB, żeby trochę wyciszyć napęd.
W związku z powyższymam do Was pytanie - czy wg Was ta zębatka kwalifikuje się do wymiany?

Wysłane z mojego Pixel 7 przy użyciu Tapatalka
Re: Co dziś zrobiłem dla swojego motocykla
Jaki jest przebieg tego napędu, tzn. łańcucha, dużej zębatki i tej zdemontowanej małej?
P.S. Mnie uczono, że napęd zawsze wymienia się w komplecie, tzn. jednocześnie wszystkie elementy układanki...
P.S. Mnie uczono, że napęd zawsze wymienia się w komplecie, tzn. jednocześnie wszystkie elementy układanki...
Pozdrawiam,
Jacek
______________________________________________
|Sportster IRON 883™|DL650AK8|Triumph Tiger Explorer XC + Honda Forza 350|
Bo przecież najważniejsze są widoki...
Jacek
______________________________________________
|Sportster IRON 883™|DL650AK8|Triumph Tiger Explorer XC + Honda Forza 350|
Bo przecież najważniejsze są widoki...
Re: Co dziś zrobiłem dla swojego motocykla
Przednia zębatka ma maksymalnie 4 tysiące km, wygląda jak na zdjęciu poniżej - jedynie guma jest odkształcona, na zębach nie widać śladu zużycia
Jaki przebieg ma reszta napędu niestety nie wiem - ostatnią fakturę na wymianę napędu (poprzedni właściciel) mam z przed 30tys km, przy czym nie wiem czy był wymieniany po tym po raz kolejny. Jeśli wytrzymał tyle, to by był bardzo dobry wynik
Wymienię tylną zębatkę dla świętego spokoju.
Wysłane z mojego Pixel 7 przy użyciu Tapatalka
Jaki przebieg ma reszta napędu niestety nie wiem - ostatnią fakturę na wymianę napędu (poprzedni właściciel) mam z przed 30tys km, przy czym nie wiem czy był wymieniany po tym po raz kolejny. Jeśli wytrzymał tyle, to by był bardzo dobry wynik
Wymienię tylną zębatkę dla świętego spokoju.

Wysłane z mojego Pixel 7 przy użyciu Tapatalka
Re: Co dziś zrobiłem dla swojego motocykla
I będziesz się tak później pier*olił? Raz jedna zębatka, potem druga zębatka, a jeszcze innym razem łańcuch... Dla mnie to trochę niepraktyczne, tym bardziej, że nie wiesz kiedy ostatni raz był wymieniany cały napęd...
Pamiętaj, że jeśli łańcuch jest już rozciągnięty, to on przedwcześnie "zużywa" nowe zębatki
No, ale ja się za bardzo nie znam, bo teraz w Tigerze mam wał
Natomiast kiedyś w V-Stromie _zawsze_ wymieniałem jednocześnie całość, dzięki czemu nie miałem podczas dalszych wyjazdów żadnych problemów. A kolega, który tak właśnie bawił się na raty w imię źle rozumianych oszczędności narobił nam w Gruzji sporo problemów...
Ale Ty może nie wybierasz się do Gruzji
Pamiętaj, że jeśli łańcuch jest już rozciągnięty, to on przedwcześnie "zużywa" nowe zębatki
No, ale ja się za bardzo nie znam, bo teraz w Tigerze mam wał
Ale Ty może nie wybierasz się do Gruzji
- Ocena: 5.88235%
Pozdrawiam,
Jacek
______________________________________________
|Sportster IRON 883™|DL650AK8|Triumph Tiger Explorer XC + Honda Forza 350|
Bo przecież najważniejsze są widoki...
Jacek
______________________________________________
|Sportster IRON 883™|DL650AK8|Triumph Tiger Explorer XC + Honda Forza 350|
Bo przecież najważniejsze są widoki...
Re: Co dziś zrobiłem dla swojego motocykla
Do Gruzji może nie, ale nawet kilkaset km od domu awaria to problem. Zrobię jak radzisz, oszczędność to żadna, a spokój jest bezcennybiblo pisze:I będziesz się tak później pier*olił? Raz jedna zębatka, potem druga zębatka, a jeszcze innym razem łańcuch... Dla mnie to trochę niepraktyczne, tym bardziej, że nie wiesz kiedy ostatni raz był wymieniany cały napęd...
Pamiętaj, że jeśli łańcuch jest już rozciągnięty, to on przedwcześnie "zużywa" nowe zębatki![]()
No, ale ja się za bardzo nie znam, bo teraz w Tigerze mam wałNatomiast kiedyś w V-Stromie _zawsze_ wymieniałem jednocześnie całość, dzięki czemu nie miałem podczas dalszych wyjazdów żadnych problemów. A kolega, który tak właśnie bawił się na raty w imię źle rozumianych oszczędności narobił nam w Gruzji sporo problemów...
![]()
Ale Ty może nie wybierasz się do Gruzji
Przy okazji dopytam - jeśli chodzi o rozciągnięcie łańcucha, da się to ocenić na podstawie pozostałego na wahaczu zakresu regulacji? Wiem jak to sprawdzić wg.instrukcjo, ale nie mam aż tak długiej suwmiarki.
Łańcuch wydaje się równomiernie rozciągnięty, da się go odciągnąć od tylnej zębatki, ale tylko na jakieś 2-3 mm
Wysłane z mojego Pixel 7 przy użyciu Tapatalka
Re: Co dziś zrobiłem dla swojego motocykla
Ze zdjęć wynika mi, że tylna zębatka już ma niesymetryczne zęby z poczatkami podcięcia, jedna - pracująca z rolką strona jest miejscami wyplaszczona. Co do luzu przy odciąganiu do tyłu łańcucha na tylnej zębatce (po regulacji luzu lancuchowego), to 2-3 mm to nie jest tak mało. Może 2 mm by uszło, ale 3mm to już tak jakby zużyty łańcuch.
- Ocena: 5.88235%
DL650XAL7