@
Luchow - właśnie nic w niej nie było - wyglądało, jakby mi ktoś szydłem dziabnął oponę, ale przy kołkowaniu niestety wyszły druty... No i muszę kupić nową. Jak mi opadły emocje, to pomyślałem, ze jednak to nie była dywersja, ale coś na drodze złapałem i mimo, ze było ładnie przedziurkowane i równiutko i nic nie zostało w dziurze, to był to po prostu los. A to coś zostało wyrzucone z opony z siłą odśrodkową.
Rano sprawdzałem ciśnienie przed wyjazdem do pracy, trochę spuściłem po jeździe z plecaczkiem. Dojechałem do pracy, moto sobie stało, dostępne z ulicy, choc w granicach ogrodzenia. ok. 13 się zebrałem, by skoczyć na FotoTag, i kicha. Ale wziąłem to na karb tego, że rano upuszczałem powietrze, więc może coś z wentylem. Wziąłem kompresor i dopompowałem i wio na druga stronę Krakowa, z myślą o stacji BP, gdzie sprawdzę po kilkunastu km co z powietrzem.
No i dojechałem, a tam 1,6

No i wróciłem się do salonu Suzuki, który miałem w odleglości ok. 2 km i uprosiłem, by mi pomogli - gość kołkował przy mnie, ale faktycznie wylazły druciska, no i tak średnio to wyglądało, mało bezpiecznie czułbym się na takim kole.
Więc nówka opona na tył w poniedziałek. Telefon do kolegi i wróciłem samochodem....
Niedosyt jest, bo opony chciałem wymienić dopiero po naszym wyjeździe na Suwalszczyznę i do Oskara - miała 15 tys. przebiegu. No ale taki los.
I tak się cieszę, że to w granicach miasta, a nie w okolicach miejsca docelowego.