Ogłoszenie duszpasterskie
Chciałem poinformaować, że znalazł się chętny i chętna, któremu pomoże kolejny chętny w organizacji jesiennego zlotu.
Termin i miejsce zlotu zostanie ogłoszone na zlocie w Skokach Dużych
*Tak naprawdę termin zlotu jest już na forum ale znaleźć nie jest tak łatwo
Chciałem poinformaować, że znalazł się chętny i chętna, któremu pomoże kolejny chętny w organizacji jesiennego zlotu.
Termin i miejsce zlotu zostanie ogłoszone na zlocie w Skokach Dużych
*Tak naprawdę termin zlotu jest już na forum ale znaleźć nie jest tak łatwo
Rok 2026 - nowy chińczyk czy 5-6 letni tzw. markowy?
Rok 2026 - nowy chińczyk czy 5-6 letni tzw. markowy?
Padło tu w jednym z wątków sprzedażowych pytanie o dylematy nabywcy motocykla w 2026 roku. Czy nowy chińczyk na firmowych komponentach z dobrym wyposażeniem, czy używany, sprawdzony, często doposazony 5-6 letni tzw. markowy. Oczywiście szesciolatek może mieć przebieg i 10tys ale i 60tys km. Ale te 45000km to zwykle taki turystyk ma.
Sprawdziłem szacunkową utratę wartości z wiekiem w cenach nominalnych, bez inflacji. O ile przez pierwsze trzy lata motocykl chiński straci na wartości szybciej, nawet -40%, to w roku 6tym już się to wyrównuje w % i oba mają około 40% swojej wartości początkowej. W następnych latach spadek jest podobny.
W tej chwili na rynek wszedł CFMOTO 1000Mtx na kołach 18/21, a pracują już nad wersja 1000 MT do turystyki szosowej na alufelgach 17/19. Cena 46kPLN przy tej mocy i wyposażeniu motocykla wygląda ciekawie i dylemat, czy iść w 6 letnia Japonię, czy w coś takiego faktycznie się pojawia.
Sprawdziłem szacunkową utratę wartości z wiekiem w cenach nominalnych, bez inflacji. O ile przez pierwsze trzy lata motocykl chiński straci na wartości szybciej, nawet -40%, to w roku 6tym już się to wyrównuje w % i oba mają około 40% swojej wartości początkowej. W następnych latach spadek jest podobny.
W tej chwili na rynek wszedł CFMOTO 1000Mtx na kołach 18/21, a pracują już nad wersja 1000 MT do turystyki szosowej na alufelgach 17/19. Cena 46kPLN przy tej mocy i wyposażeniu motocykla wygląda ciekawie i dylemat, czy iść w 6 letnia Japonię, czy w coś takiego faktycznie się pojawia.
DL650XAL7
Re: Rok 2026 - nowy chińczyk czy 5-6 letni tzw. markowy?
Przepraszam ale jaki motocykl 6 letni z przebiegiem 45 60 tys porównywalny do cfmoto 1000 jest na tapecie?
Re: Rok 2026 - nowy chińczyk czy 5-6 letni tzw. markowy?
Mnie uczono że wiek moto nie ma znaczenia, ale jego stan. Ale może już jestem starej daty:)
W ramach ciekawostki kupiłem w tym roku vstroma 1000 z 2018 z przebiegiem...926 km. I raczej nie zamieniłbym na nowego chińczyka, ze względu na jakość wykonania, stosunek masy do mocy i kilka innych "drobnostek". Poza tym mam prywatne embargo na produkty chińskie (z przyczyn braku akceptacji inwazji na Europę) więc w moim przypadku dylemat jakby rozwiązany.
W ramach ciekawostki kupiłem w tym roku vstroma 1000 z 2018 z przebiegiem...926 km. I raczej nie zamieniłbym na nowego chińczyka, ze względu na jakość wykonania, stosunek masy do mocy i kilka innych "drobnostek". Poza tym mam prywatne embargo na produkty chińskie (z przyczyn braku akceptacji inwazji na Europę) więc w moim przypadku dylemat jakby rozwiązany.
- Ocena: 5.88235%
Suzuki VZ 800 Marauder ->custom > Yamaha XV 1900 Raider ->custom > Suzuki V-Strom 1000
Online
Re: Rok 2026 - nowy chińczyk czy 5-6 letni tzw. markowy?
Tylko na przykładzie ogłoszenia, w którym rozpętała się ta dyskusja. Tam nie porównujemy 2-3 letniego V-Stroma do nowego chińczyka.
Porównujemy 7 letni motocykl, który już w momencie sprzedaży był technicznie 'zacofany' (jak to Suzuki) i kilka lat wstecz za cenę nowego Voge 900 na przykład, które chyba możemy uznać, że mamy solidnie przetestowane na tym forum i wiemy, że jest solidnym motocyklem.
To nie znaczy, że V-Strom jest zły. Ale też bądźmy szczerzy - na przykładzie w/w ogłoszenia - 7 letni V-Strom sprzedawany w cenie takiej ile kosztował nowy 7 lat temu, gdzie teraz w takiej cenie możemy kupić 'chińczyka' na markowych podzespołach na full wypasie (patrz Voge 900).
Nieco inna historia by była gdybyśmy porównywali 5-7 letniego GSa, który nowy kosztował 80-100k a teraz jest wystawiony za 45 i ma taki sam wypas jak owe Voge.
Porównujemy 7 letni motocykl, który już w momencie sprzedaży był technicznie 'zacofany' (jak to Suzuki) i kilka lat wstecz za cenę nowego Voge 900 na przykład, które chyba możemy uznać, że mamy solidnie przetestowane na tym forum i wiemy, że jest solidnym motocyklem.
To nie znaczy, że V-Strom jest zły. Ale też bądźmy szczerzy - na przykładzie w/w ogłoszenia - 7 letni V-Strom sprzedawany w cenie takiej ile kosztował nowy 7 lat temu, gdzie teraz w takiej cenie możemy kupić 'chińczyka' na markowych podzespołach na full wypasie (patrz Voge 900).
Nieco inna historia by była gdybyśmy porównywali 5-7 letniego GSa, który nowy kosztował 80-100k a teraz jest wystawiony za 45 i ma taki sam wypas jak owe Voge.
- Ocena: 5.88235%
Kymco Downtown 350i
Re: Rok 2026 - nowy chińczyk czy 5-6 letni tzw. markowy?
W kontekście _tego_ konkretnego ogłoszenia i porównania - używany, sprawdzony, w tym wypadku doposażony 7-letni tzw. markowy, z bardzo małym przebiegiem - vs. - nowy chińczyk na firmowych komponentach z dobrym (tzn. konkretnie jakim?) wyposażeniem - ja bym wziął pod uwagę jeszcze inne kwestie...
A mianowicie, jakie przebiegi są w planach i w jaki sposób/gdzie?
Ja wyciągam motocykl kilka razy w roku na jakieś dalsze lub jeszcze dalsze
wypady. Dla mnie jest on przede wszystkim środkiem transportu - ma być trwały, niezawodny, przewidywalny, wyposażony w to co mi jest potrzebne i tyle... Aha, i jeszcze sprzedawalny po jakimś czasie
Różne nowomodne bajery nie są mi potrzebne... Za to ważne jest, żeby dało się zrobić przegląd i naprawić bez większych problemów, nie czekając na części nie wiadomo ile...
Gdybym użytkował motocykl dużo bardziej intensywnie, ale bardziej "lokalnie", tzn. wkoło komina i po Polsce, to może zaryzykowałbym Chińczyka...
Być może za kilka lat, jak doświadczenia z motocyklami made in China - również z serwisem i dostępnością części w Europie - będą większe, to zmienię swoje zdanie. Na razie podczas swoich eskapad po bliższych i dalszych Bałkanach nie widywałem tych maszyn...
Pamiętajcie, lepsze jest wrogiem dobrego
A mianowicie, jakie przebiegi są w planach i w jaki sposób/gdzie?
Ja wyciągam motocykl kilka razy w roku na jakieś dalsze lub jeszcze dalsze
Gdybym użytkował motocykl dużo bardziej intensywnie, ale bardziej "lokalnie", tzn. wkoło komina i po Polsce, to może zaryzykowałbym Chińczyka...
Być może za kilka lat, jak doświadczenia z motocyklami made in China - również z serwisem i dostępnością części w Europie - będą większe, to zmienię swoje zdanie. Na razie podczas swoich eskapad po bliższych i dalszych Bałkanach nie widywałem tych maszyn...
Pamiętajcie, lepsze jest wrogiem dobrego
Pozdrawiam,
Jacek
______________________________________________
|Sportster IRON 883™|DL650AK8|Triumph Tiger Explorer XC + Honda Forza 350|
Bo przecież najważniejsze są widoki...
Jacek
______________________________________________
|Sportster IRON 883™|DL650AK8|Triumph Tiger Explorer XC + Honda Forza 350|
Bo przecież najważniejsze są widoki...
Re: Rok 2026 - nowy chińczyk czy 5-6 letni tzw. markowy?
Na temat cfmoto (serwisu) nie mam dobrego zdania, przypadek mojego znajomego mocno nadwyrężył zaufanie do tej marki, chociaż ogladajac nowe cf 1000 mam bardzo pozytywne wrażenia, wykonanie jakosc plastików robi bardzo dobre wrażenie, motocykl jest solidny z dobrymi komponentami, marka cf bardzo dobrze jest postrzegana w DE, u nas dystrybutor musi się jeszcze wiele nauczyć. Voge 900 jest super, ten motocykl pomimo 95 koni robi dużego vstroma jak chce, jest bardzo zrywny, świetnie wykonany, ma wszystko co trzeba a cena jest bardzo przystępna, niestety w razie W na części czekamy długo, @Lord może coś o tym napisać, a @waldeman o cf bo chyba testował jak dobrze pamiętam. Za suzuki przemawia stosunkowo dobrze dostepne części i w miarę dobrych cenach, sam serwis w Aso nie jest tani, czesto drozszy niż w BMW....
Online
Re: Rok 2026 - nowy chińczyk czy 5-6 letni tzw. markowy?
Ja bym w sumie dodał jeszcze jeden punkt - skupiliśmy się na chińczykach ale 45 tysi za DLa 1000 - w tej cenie mamy nówkę DL800 czy Transalpa. OK mocy trochę mniej (acz nie aż tak wiele mniej) ale zawsze nowe moto, na gwarancji a nie 7 letnie.
Kymco Downtown 350i
- motostopem
- A
- Posty: 399
- Rejestracja: 06 gru 2022, 09:03
Re: Rok 2026 - nowy chińczyk czy 5-6 letni tzw. markowy?
45 tys za DL1000 to w aktualnych czasach to kupujesz DL800 albo już DL1050 i da się za tyle kupić nawet wersje 2023 
Honda Varadero 125->DL650 I gen->DL650 IIIgen->DL1050
Mój kanał
https://www.youtube.com/channel/UCpp6Ux ... irmation=1
Grupa FB
https://www.facebook.com/groups/suzukivstrom1050polska
Mój kanał
Grupa FB
Re: Rok 2026 - nowy chińczyk czy 5-6 letni tzw. markowy?
Na jutubach mowia ze cfmoto 1000 mtx to rozwiazania techniczne ktm'a z 2019 roku. Ze wszystkimi plusami i wadami. Kwestie polityczne bym tu pomijal, choc oczywiste, ze jedno "Dosyc" z Pekinu konczy wojne w Europie. Co to rynku, szczegolnie oferty CFmoto, to mnie sie wydaje, ze mamy przebudowe standardu wyposazenia i dotychczasowi potentaci musza dac w najblizszych modelach to samo wyposazenie w klasie, co Cfmoto w swoich modelach. Ja bym nie kupil dzis tego motocykla, ryzyko czesci, serwisu, ukrytych wad, itd...nie widze wartosci dodanej w stosubku do tego, co ja potrzebuje i co mi zaspokaja Suzuki Dl650, natomiast juz dzis bym go nie wymienil na 1050 lub 800 tke Suzuki, dopoki nie bedzie miec w wypasie tego, co czolowy chinczyk, plus gwarancje 5 lat lub 10 jak we Francji. I teraz, jezeli bede chcial wymienic motocykl dzis ponad 5 letni na nowszy w ciagu 2-3-4 lat, a w miedzyczasie okaze sie, ze ludzie jezdza chinczykami bezproblemowo, to dlaczego mialbym brac podobnie solidne, ale niedoposazone Suzuki lub Honde?
DL650XAL7
Online
Re: Rok 2026 - nowy chińczyk czy 5-6 letni tzw. markowy?
To jest taki 'nieciekawy' moment. Bo z chińczykami tak do końca nie wiadomo co będzie a 'europejskie' motocykle dalej są w absurdalnych cenach z ułamkiem wyposażenia połowę tańszego chińczyka.
Tylko teraz jak chińczykom nie wyjdzie, kupisz moto i będzie problem z serwisem (choć pewnie ograniczony, bo stosują raczej popularne rozwiązania, zawieszenia KYB, elektronika Boscha, silniki BMW/KTMa itd). Ale cena na pewno spadnie w dół i będzie problem ze sprzedażą.
Z drugiej strony - kupić teraz Afrykę za 100k jak za 2-3 lata się okaże, że chińczyk za 50 jednak jeździ i się nie psuje i wszystko jest OK to wartość takiej Afryki też poszybuje w dół na łeb na szyję, bo po co kupować używaną Afrykę skoro można nowego chińczyka.
Tylko teraz jak chińczykom nie wyjdzie, kupisz moto i będzie problem z serwisem (choć pewnie ograniczony, bo stosują raczej popularne rozwiązania, zawieszenia KYB, elektronika Boscha, silniki BMW/KTMa itd). Ale cena na pewno spadnie w dół i będzie problem ze sprzedażą.
Z drugiej strony - kupić teraz Afrykę za 100k jak za 2-3 lata się okaże, że chińczyk za 50 jednak jeździ i się nie psuje i wszystko jest OK to wartość takiej Afryki też poszybuje w dół na łeb na szyję, bo po co kupować używaną Afrykę skoro można nowego chińczyka.
- Ocena: 5.88235%
Kymco Downtown 350i
Re: Rok 2026 - nowy chińczyk czy 5-6 letni tzw. markowy?
Kiedyś miałem Chińskiego skutera . w każdym miasteczku było kilka punktów sprzedaży tych pojazdów i co najmniej jeden punkt serwisowy. Gdzie się teraz to wszystko podziało ? Nie ma nawet śladu po całej sieci dystrybucji i serwisu. Kiedyś to było 5 tyś wydane, teraz 50 tysięcy. Ale już dochodzą słuchy o rezygnacji sprzedawców ze współpracy z importerami. Brak części , wkurwieni pierwsi klienci , brak realnych terminów dostawy i naprawy pojazdów. No i te dziwne podejście chińskich producentów do wyposażenia oraz działania systemów wspomagania kierującego . Część z was pewnie powie że to pikuś , ale dla mnie termometr zewnętrzny to podstawowe wyposażenie motocykla. Zwyczajnie chcę wiedzieć czy jadę jeszcze po wodzie , czy to już może lodowisko. A Chińczycy uważają inaczej . Temperatura w kołach jest, kamery przód tył są , ale termometr zewnętrzny , to za duże wymaganie . No i kwestia gwarancji - Tylko w kraju zakupu. A poszli oni w pizdu z takim podejściem . ciekawe czy u siebie też mają tylko w danym kantonie uznajemy gwarancję
Mniejszość Niemiecka 3
- Smerfciamajda
- A+B+C+D
- Posty: 2826
- Rejestracja: 30 paź 2019, 14:39
Re: Rok 2026 - nowy chińczyk czy 5-6 letni tzw. markowy?
Nie kupił bym chińskiego motocykla z jednego prostego powodu - ich działania są dumpingowe, a wręc bezwzględne, barbarzyńskie, a nawet ordynarne w próbie opanowania rynku. Tak samo jak etos pracy.
Finalnie skończy się to ich dominacją i naszą stratą dochodów, upadkiem gospodarki.
Nie kupię również nowego europejskiego bo z tym co robią koncerny z cenami to niech spadają na drzewo delikatnie mówiąc, traktując klientów jak naiwne dzieci a wręcz jak śmieci, ale ręki do chińskiego gwałtu na naszym rynku nie przyłożę.
Używany Japończyk, używany Europejczyk tak, bo to tylko zabawka więc po co przepłacać.
Ceny BMW, czy Ducati są chore i życzę im żeby dostali po swoich zachłannych łapskach, ale nie dzięki Chińczykom.
Finalnie skończy się to ich dominacją i naszą stratą dochodów, upadkiem gospodarki.
Nie kupię również nowego europejskiego bo z tym co robią koncerny z cenami to niech spadają na drzewo delikatnie mówiąc, traktując klientów jak naiwne dzieci a wręcz jak śmieci, ale ręki do chińskiego gwałtu na naszym rynku nie przyłożę.
Używany Japończyk, używany Europejczyk tak, bo to tylko zabawka więc po co przepłacać.
Ceny BMW, czy Ducati są chore i życzę im żeby dostali po swoich zachłannych łapskach, ale nie dzięki Chińczykom.
- Ocena: 23.52941%
Re: Rok 2026 - nowy chińczyk czy 5-6 letni tzw. markowy?
Jest dokładnie tak jak piszesz.Smerfciamajda pisze: ↑08 cze 2026, 18:58Nie kupił bym chińskiego motocykla z jednego prostego powodu - ich działania są dumpingowe, a wręc bezwzględne, barbarzyńskie, a nawet ordynarne w próbie opanowania rynku. Tak samo jak etos pracy.
Finalnie skończy się to ich dominacją i naszą stratą dochodów, upadkiem gospodarki.
Old, grumpy man na DL-u 800
Online
Re: Rok 2026 - nowy chińczyk czy 5-6 letni tzw. markowy?
Jeszcze nie wszystko stracone!
Takie piaggio liberty 125 kosztowało 2 lata temu 13,5k (na fakturze mam 13, ale coś tam opuścili), dziś nowy model mimo inflacji od ręki dostaniesz za 12k. Być może tajemnica w tym, że mój egzemplarz jest Made in Vietnam, nie EU, ale też nie Chiny
Takie piaggio liberty 125 kosztowało 2 lata temu 13,5k (na fakturze mam 13, ale coś tam opuścili), dziś nowy model mimo inflacji od ręki dostaniesz za 12k. Być może tajemnica w tym, że mój egzemplarz jest Made in Vietnam, nie EU, ale też nie Chiny
DL650XAM020 w kolorze YVB na Au-felgach
Re: Rok 2026 - nowy chińczyk czy 5-6 letni tzw. markowy?
Chińska ekspansja na rynek Europejski to jest bardzo sprawnie uknuty plan już dziesiątki lat temu.
Chińczyki to jest naród, który patrzy do przodu nie na 2-3lata a właśnie na 30-50 lat.
Najpierw zostali światowym producentem wszystkiego, dosłownie wszystkiego. Przez lata uczyli się jak co wytwarzać, jak kopiować itd
Przez lata produkowali towar za przysłowiową miskę ryżu mając w doopie, że świat się czepiał kopiowania, że świat się czepiał pracujących w fabrykach dzieci i wielu wielu innch rzeczy.
Świat nawet ma w doopie, że jakby Xi dżig ping pong tupnął nóżką to Putlerek by w 10 sekund wojnę zakończył.
Przez lata stawiali fabryki, przez lata prowadzili ekspanję na świat otwierając na całym świecie swoje Chińskie markeciki z całym tym chińskim szajsem. Przez lata przyzwyczajając ludzi do tego, że tani towar nie spełniający żadnych norm jakościowych (po prostu jest szajsem), o innych narmach już nie wspominając, jest w porządku, jest OK bo jest tani.
Ostatnio spotkałem się z wynikami badań nad ciuchami z portalu znanego chińskiego, które mają 1000 razy przekroczone jakieś tam normy czegoś tam (już nie pamiętam czego a nie chciałbym skłamać), w każdym razie te ubrania już były niebezpieczne dla zdrowia. Także nie dziwmy się jak za x lat będzie więcej jakiś raków skóry itp. Sami na to sie zgadzamy
Chińczyki zawsze znajdują sposób aby uniknąć w taki czy inny sposób ceł.
I teraz dochodzimy do produkcji samochodów i motocykli.
Firmy szły na cięcie kosztów, olbrzymią część produkcji przeniosły do Chin. Zarówno silniki, elektronika, wszystko.
Chiny dostały całą technologię, do tego kupowali sobie padające marki samochodów typu MG, Volvo itd.
Także dostali wszystko co mogli dostać dzięki swojemu rządowi, który za to wszystko płaci.
Stworzyli naście marek samochodów i motocykli.
Przetestowali te produkty na swoim rynku i wypuścili w świat.
Zalewają na tą chwilkę świat swoimi produktami, firmy dostają potężne dofinansowania dzięki czemu mogą robić ceny takie jakie są na tą chwilę. Ale wieczni to trwać nie będzie. W końcu firmy będą musiały na siebie i Chiny zarabiać choć wydaje mi się, że chinoli stać na dofinansowanie tych firm przez lata. A celem jest wyeliminowanie konkurencji albo jej osłabienie i wykupienie.
Także dalej kupujmy produkty chiński i dokładajmy cegiełkę do upadku firm europejskich czy Polskich.
Choć trzeba też brać pod uwagę to, że unia się sama zaora jak jeszcze dłużej będzie dążyć do unicestwienia swoich firm.
Myślę, że za naście, może 11 a 19 lat jak tak dalej pójdzie firmy motoryzacyjne w europie będą należeć do Chińczyków - chyba, że ktoś gdzieś się w porę obudzi w tej UE. I muszę nadmienić, że jestem zwolennikiem UE a nie przeciwnikiem, tylko trochę trzeba jej formę zmienić.
Chińczyki to jest naród, który patrzy do przodu nie na 2-3lata a właśnie na 30-50 lat.
Najpierw zostali światowym producentem wszystkiego, dosłownie wszystkiego. Przez lata uczyli się jak co wytwarzać, jak kopiować itd
Przez lata produkowali towar za przysłowiową miskę ryżu mając w doopie, że świat się czepiał kopiowania, że świat się czepiał pracujących w fabrykach dzieci i wielu wielu innch rzeczy.
Świat nawet ma w doopie, że jakby Xi dżig ping pong tupnął nóżką to Putlerek by w 10 sekund wojnę zakończył.
Przez lata stawiali fabryki, przez lata prowadzili ekspanję na świat otwierając na całym świecie swoje Chińskie markeciki z całym tym chińskim szajsem. Przez lata przyzwyczajając ludzi do tego, że tani towar nie spełniający żadnych norm jakościowych (po prostu jest szajsem), o innych narmach już nie wspominając, jest w porządku, jest OK bo jest tani.
Ostatnio spotkałem się z wynikami badań nad ciuchami z portalu znanego chińskiego, które mają 1000 razy przekroczone jakieś tam normy czegoś tam (już nie pamiętam czego a nie chciałbym skłamać), w każdym razie te ubrania już były niebezpieczne dla zdrowia. Także nie dziwmy się jak za x lat będzie więcej jakiś raków skóry itp. Sami na to sie zgadzamy
Chińczyki zawsze znajdują sposób aby uniknąć w taki czy inny sposób ceł.
I teraz dochodzimy do produkcji samochodów i motocykli.
Firmy szły na cięcie kosztów, olbrzymią część produkcji przeniosły do Chin. Zarówno silniki, elektronika, wszystko.
Chiny dostały całą technologię, do tego kupowali sobie padające marki samochodów typu MG, Volvo itd.
Także dostali wszystko co mogli dostać dzięki swojemu rządowi, który za to wszystko płaci.
Stworzyli naście marek samochodów i motocykli.
Przetestowali te produkty na swoim rynku i wypuścili w świat.
Zalewają na tą chwilkę świat swoimi produktami, firmy dostają potężne dofinansowania dzięki czemu mogą robić ceny takie jakie są na tą chwilę. Ale wieczni to trwać nie będzie. W końcu firmy będą musiały na siebie i Chiny zarabiać choć wydaje mi się, że chinoli stać na dofinansowanie tych firm przez lata. A celem jest wyeliminowanie konkurencji albo jej osłabienie i wykupienie.
Także dalej kupujmy produkty chiński i dokładajmy cegiełkę do upadku firm europejskich czy Polskich.
Choć trzeba też brać pod uwagę to, że unia się sama zaora jak jeszcze dłużej będzie dążyć do unicestwienia swoich firm.
Myślę, że za naście, może 11 a 19 lat jak tak dalej pójdzie firmy motoryzacyjne w europie będą należeć do Chińczyków - chyba, że ktoś gdzieś się w porę obudzi w tej UE. I muszę nadmienić, że jestem zwolennikiem UE a nie przeciwnikiem, tylko trochę trzeba jej formę zmienić.
Re: Rok 2026 - nowy chińczyk czy 5-6 letni tzw. markowy?
@Centrino Ogólnie rzecz biorąc zgadzam się z Tobą
Jedyne co, to Chiny mają strategiczne plany na 50-100 lat... i realizują je w ramach kolejnych 5-latek...
To chyba najstarsza cywilizacja, więc są cierpliwi
i na szczęście kierują się słynną maksymą „Szczęk oręża jest klęską stratega”
Wklejam poniżej bardzo ciekawy artykuł sprzed kilku lat opisujący właśnie branżę motoryzacyjną w tym kraju, wpisującą się w te wieloletnie plany. Widać, że pewne przewidywane działania stały się już w 2026 roku faktem...
Komentując zakończenie tego tekstu trzeba tylko zauważyć, że chińskie władze nie przewidziały tak potężnego załamania demografii i wynikających z tego konsekwencji, np. zapaści budownictwa. Eksperci szacują, że pustostanów i niedokończonych mieszkań jest tam ok. 100 milionów (!!!), a zadłużenie developerów sięga setek miliardów dolarów! To może popsuć szyki partyjnym władcom ChRL
Rusza inwazja na Europę. To część chińskiego planu: zapanować nad światem do połowy XXI wieku.
Chiny mają wielki plan. Bywa nazywany maratonem, bo jego realizacja trwa już ponad 50 lat. Do 2049 roku Państwo Środka chce zbudować największą gospodarkę świata. W sam raz na setną rocznicę utworzenia Chińskiej Republiki Ludowej.
W dotarciu do wyznaczonego celu na rocznicę Chińczykom ma pomóc przemysł motoryzacyjny. Dlaczego? Kryje duży potencjał przychodowy i właśnie jest w fazie kompletnej transformacji. Nowe rozdanie kart, które wymusza elektryfikacja i autonomia, ułatwi zajęcie lepszej pozycji w nowej rzeczywistości. Z tego powodu chiński przemysł motoryzacyjny powstaje praktycznie od nowa i przy znacznym wsparciu budżetu państwa.
Od wielu lat coraz wyraźniejszym celem chińskich koncernów motoryzacyjnych jest europejski rynek. Nie ze względu na potencjał sprzedażowy, który jest średni, tylko dla prestiżu. Bo chińskim markom do zwycięstwa brakuje już tylko jednego: odpowiedniego wizerunku.
Chiny mają pięciolatki i inne podejście do kopiowania
Zanim przejdziemy do tematu chińskich elektryków, trzeba nakreślić tło, które umożliwia ich rozwój, nawet jeśli niektóre fakty są oczywiste. Chiny prowadzą od lat gospodarkę planową bazującą na kolejnych pięciolatkach. Pod koniec 2020 roku na XIX plenum Komunistycznej Partii Chin zatwierdzono kolejną, już 14. z kolei strategię rozwoju na lata 2021-2025.
Nowa pięciolatka jest przełomowa. Zamiast procentowego wzrostu PKB jak do tej pory, wyznacza kierunki rozwoju, które będą miały wpływ na chińską gospodarkę przez następne 10-15 lat. Wśród głównych celów znalazły się: autonomiczne technologie, polityka proklimatyczna i dążenie do zrównoważonego rozwoju. Tematy idealnie pasujące do nowoczesnej motoryzacji.
W tej chwili Chiny są drugą gospodarką świata. Umożliwiło to dopuszczenie największego państwa na globie do członkostwa w Światowej Organizacji Handlu w 2001 r., co ułatwiło wymianę handlową pomiędzy bogatym zachodem i biednym wschodem.
Zachód naiwnie liczył, że zyska dzięki temu tanią siłę roboczą, a dostęp do kapitału zmieni Chiny w kapitalistyczne państwo. Tak się stało, Chiny są teraz największym producentem świata, ale wbrew oczekiwaniom nie zrezygnowali z komunizmu.
W międzyczasie uzyskali dostęp do najbardziej zaawansowanych światowych technologii, schematów organizacji produkcji, łańcucha dostaw, itp. Nauczyli się ich szybko, zaczęli je ulepszać, aż wreszcie pozwalać sobie na coraz większą autonomię. Żeby zrozumieć, dlaczego Chinom poszło to tak sprawnie, trzeba znać różnice podstawowe mentalności kultur zachodu oraz wschodu. Chińczycy mają inne podejście do wielu tematów, między innymi własności intelektualnej i podróbek.
Państwa wschodu odbudowują swoje zabytki raz na stulecie, zamiast je stale odnawiać. Uważają, że identyczne, ale nowe konstrukcje są lepszym świadectwem historii. Stąd się wzięła afera ze słynną Terakotową Armią, kiedy na wystawie w Niemczech historycy sztuki, odkryli wśród wojowników podróbki. Dla Chińczyków uzupełnienie brakujących sztuk nowymi żołnierzami było naturalne i nie widzieli w tym nic nagannego.
Obywatele Państwa Środka uważają, że jeśli coś można zrobić lepiej lub taniej, to trzeba to zrobić, nie zważając na patenty i własność intelektualną. Takie myślenie napędza postęp techniczny i konkurencję. Sprawną organizację produkcji ułatwia kolektywna kultura, zajmująca miejsce zachodniego indywidualizmu. Efekty jednego i drugiego możemy oglądać w chińskiej gospodarce.
W tej chwili Chiny mają niemal wszystko, żeby rządzić w świecie zelektryfikowanych samochodów: technologie, możliwości produkcyjne, dostęp do zasobów naturalnych, mocarstwowe ambicje i etos pracy ponad siły. Zachód jest za bardzo rozleniwiony dobrobytem, aby stawić im czoła.
Chiny są największym producentem kluczowych w przypadku nowych aut podzespołów: nowoczesnych akumulatorów (chiński CATL jest ich największym producentem na świecie) oraz półprzewodników, nie tylko do motoryzacji. Inwazja chińskich samochodów na Europę już się rozpoczęła, tylko jej nie zauważamy albo bagatelizujemy symptomy. Tymczasem chińskie koncerny zdobywają u nas kolejne przyczółki.
W Chinach rządzi tak zwana wielka czwórka koncernów motoryzacyjnych. Należą do niej SAIC Motor, Dongfeng, FAW i Chang'an. W większości z nich ma udziały skarb państwa. Oprócz nich są też inni giganci: Geely, Beijing, Brilliance, Guangzhou, Great Wall, BYD, Chery i kilka innych firm. Razem wytwarzają więcej aut niż Stany Zjednoczone, Europa i Japonia łącznie. W 2020 roku było to ponad 20 milionów aut. W większości przeznaczonych na lokalny rynek, ale to się zmienia.
Na początku 2005 roku koncern SAIC rozpoczął przejmowanie upadającej brytyjskich marek: MG Rover i LDV. Proces był skomplikowany, ale teraz SAIC ma w Europie całkiem niezłą sieć sprzedaży.
W 2010 roku Geely Automobile Holdings przejęło koncern Volvo za około 1,8 miliarda dolarów. W tej chwili auta tej marki reprezentują szwedzką myśl techniczną i chiński kapitał. Oprócz tego koncern ma od 2013 r. firmę The London Taxi Company, a twórca potęgi Geely, chiński biznesmen Li Shufu, jest właścicielem prawie 10 proc. akcji spółki Daimler.
Elektryfikacja przemysłu motoryzacyjnego otwiera nowe możliwości
Chińscy producenci ożywili się ostatnio, ponieważ rosnący rynek samochodów elektrycznych stwarza możliwość zajęcia lepszej pozycji. To nowe rozdanie kart i wszyscy producenci mają podobne szanse. Dowodem jest globalny sukces Tesli. Producenci z Państwa Środka mają coś dla każdego. Prezentują całe spektrum aut: od budżetowych modeli na rynki rozwijające się, przez robocze pikapy i auta użytkowe, po luksusowe i nowoczesne elektryczne SUV-y. A sukces marki Dacia to dowód, że Europejczycy przestają być snobami, jeśli mogą kupić dobry samochód za atrakcyjną cenę.
Zachodni producenci samochodów z pewnością zauważyli tę ekspansję, ale mają ograniczone możliwości przeciwdziałania, ponieważ dla wielu z nich rynek chiński jest źródłem olbrzymich dochodów. W dodatku niemal wszyscy na nim obecni (poza Teslą) są związani z chińskimi koncernami przedsięwzięciami joint-venture, dzięki którym mogą produkować tam samochody. Zresztą nawet Tesle Elona Muska przypływają do Europy z Chin, przynajmniej do czasu uruchomienia nowej gigafabryki pod Berlinem.
Globalne koncerny upatrują swoją szansę na sukces przede wszystkim w niesamowitej chłonności chińskiego rynku, na którym jeszcze długo będzie trudno zaspokoić popyt. Liczą, że lokalni producenci będą nim zajęci jeszcze przez wiele lat, ale mogą się mylić.
Chińska inwazja jest kwestią czasu i to raczej niedługiego. Skąd ta pewność? Wystarczy prześledzić to, co się dzieje w branży elektroniki użytkowej. Najpierw dominowały w niej japońskie marki, potem koreańskie, teraz zaczynają rządzić chińskie. Handlowa karuzela ciągle przyspiesza.
Podobnie jest w motoryzacji. Japońscy producenci kiedyś byli traktowani pogardliwie. Teraz auta z Kraju Kwitnącej Wiśni są synonimem niezawodności. Podobnie stało się z koreańskimi i tak samo będzie z chińskimi. Poza tym jest jeszcze koronny argument: Chiny są mocarstwem o wielkich ambicjach, które chce wrócić do dawnej potęgi.
W Chińskiej Republice Ludowej nie ma demokracji, więc nikt nie przeszkodzi w ich realizacji przewodniczącemu Xi Jinpingowi. Na szczęście Chiny chcą zapanować nad światem nie przy pomocy wojsk, ale swej gospodarki. Mają czas do 2049 roku.
To chyba najstarsza cywilizacja, więc są cierpliwi
Wklejam poniżej bardzo ciekawy artykuł sprzed kilku lat opisujący właśnie branżę motoryzacyjną w tym kraju, wpisującą się w te wieloletnie plany. Widać, że pewne przewidywane działania stały się już w 2026 roku faktem...
Komentując zakończenie tego tekstu trzeba tylko zauważyć, że chińskie władze nie przewidziały tak potężnego załamania demografii i wynikających z tego konsekwencji, np. zapaści budownictwa. Eksperci szacują, że pustostanów i niedokończonych mieszkań jest tam ok. 100 milionów (!!!), a zadłużenie developerów sięga setek miliardów dolarów! To może popsuć szyki partyjnym władcom ChRL
Rusza inwazja na Europę. To część chińskiego planu: zapanować nad światem do połowy XXI wieku.
Chiny mają wielki plan. Bywa nazywany maratonem, bo jego realizacja trwa już ponad 50 lat. Do 2049 roku Państwo Środka chce zbudować największą gospodarkę świata. W sam raz na setną rocznicę utworzenia Chińskiej Republiki Ludowej.
W dotarciu do wyznaczonego celu na rocznicę Chińczykom ma pomóc przemysł motoryzacyjny. Dlaczego? Kryje duży potencjał przychodowy i właśnie jest w fazie kompletnej transformacji. Nowe rozdanie kart, które wymusza elektryfikacja i autonomia, ułatwi zajęcie lepszej pozycji w nowej rzeczywistości. Z tego powodu chiński przemysł motoryzacyjny powstaje praktycznie od nowa i przy znacznym wsparciu budżetu państwa.
Od wielu lat coraz wyraźniejszym celem chińskich koncernów motoryzacyjnych jest europejski rynek. Nie ze względu na potencjał sprzedażowy, który jest średni, tylko dla prestiżu. Bo chińskim markom do zwycięstwa brakuje już tylko jednego: odpowiedniego wizerunku.
Chiny mają pięciolatki i inne podejście do kopiowania
Zanim przejdziemy do tematu chińskich elektryków, trzeba nakreślić tło, które umożliwia ich rozwój, nawet jeśli niektóre fakty są oczywiste. Chiny prowadzą od lat gospodarkę planową bazującą na kolejnych pięciolatkach. Pod koniec 2020 roku na XIX plenum Komunistycznej Partii Chin zatwierdzono kolejną, już 14. z kolei strategię rozwoju na lata 2021-2025.
Nowa pięciolatka jest przełomowa. Zamiast procentowego wzrostu PKB jak do tej pory, wyznacza kierunki rozwoju, które będą miały wpływ na chińską gospodarkę przez następne 10-15 lat. Wśród głównych celów znalazły się: autonomiczne technologie, polityka proklimatyczna i dążenie do zrównoważonego rozwoju. Tematy idealnie pasujące do nowoczesnej motoryzacji.
W tej chwili Chiny są drugą gospodarką świata. Umożliwiło to dopuszczenie największego państwa na globie do członkostwa w Światowej Organizacji Handlu w 2001 r., co ułatwiło wymianę handlową pomiędzy bogatym zachodem i biednym wschodem.
Zachód naiwnie liczył, że zyska dzięki temu tanią siłę roboczą, a dostęp do kapitału zmieni Chiny w kapitalistyczne państwo. Tak się stało, Chiny są teraz największym producentem świata, ale wbrew oczekiwaniom nie zrezygnowali z komunizmu.
W międzyczasie uzyskali dostęp do najbardziej zaawansowanych światowych technologii, schematów organizacji produkcji, łańcucha dostaw, itp. Nauczyli się ich szybko, zaczęli je ulepszać, aż wreszcie pozwalać sobie na coraz większą autonomię. Żeby zrozumieć, dlaczego Chinom poszło to tak sprawnie, trzeba znać różnice podstawowe mentalności kultur zachodu oraz wschodu. Chińczycy mają inne podejście do wielu tematów, między innymi własności intelektualnej i podróbek.
Państwa wschodu odbudowują swoje zabytki raz na stulecie, zamiast je stale odnawiać. Uważają, że identyczne, ale nowe konstrukcje są lepszym świadectwem historii. Stąd się wzięła afera ze słynną Terakotową Armią, kiedy na wystawie w Niemczech historycy sztuki, odkryli wśród wojowników podróbki. Dla Chińczyków uzupełnienie brakujących sztuk nowymi żołnierzami było naturalne i nie widzieli w tym nic nagannego.
Obywatele Państwa Środka uważają, że jeśli coś można zrobić lepiej lub taniej, to trzeba to zrobić, nie zważając na patenty i własność intelektualną. Takie myślenie napędza postęp techniczny i konkurencję. Sprawną organizację produkcji ułatwia kolektywna kultura, zajmująca miejsce zachodniego indywidualizmu. Efekty jednego i drugiego możemy oglądać w chińskiej gospodarce.
W tej chwili Chiny mają niemal wszystko, żeby rządzić w świecie zelektryfikowanych samochodów: technologie, możliwości produkcyjne, dostęp do zasobów naturalnych, mocarstwowe ambicje i etos pracy ponad siły. Zachód jest za bardzo rozleniwiony dobrobytem, aby stawić im czoła.
Chiny są największym producentem kluczowych w przypadku nowych aut podzespołów: nowoczesnych akumulatorów (chiński CATL jest ich największym producentem na świecie) oraz półprzewodników, nie tylko do motoryzacji. Inwazja chińskich samochodów na Europę już się rozpoczęła, tylko jej nie zauważamy albo bagatelizujemy symptomy. Tymczasem chińskie koncerny zdobywają u nas kolejne przyczółki.
W Chinach rządzi tak zwana wielka czwórka koncernów motoryzacyjnych. Należą do niej SAIC Motor, Dongfeng, FAW i Chang'an. W większości z nich ma udziały skarb państwa. Oprócz nich są też inni giganci: Geely, Beijing, Brilliance, Guangzhou, Great Wall, BYD, Chery i kilka innych firm. Razem wytwarzają więcej aut niż Stany Zjednoczone, Europa i Japonia łącznie. W 2020 roku było to ponad 20 milionów aut. W większości przeznaczonych na lokalny rynek, ale to się zmienia.
Na początku 2005 roku koncern SAIC rozpoczął przejmowanie upadającej brytyjskich marek: MG Rover i LDV. Proces był skomplikowany, ale teraz SAIC ma w Europie całkiem niezłą sieć sprzedaży.
W 2010 roku Geely Automobile Holdings przejęło koncern Volvo za około 1,8 miliarda dolarów. W tej chwili auta tej marki reprezentują szwedzką myśl techniczną i chiński kapitał. Oprócz tego koncern ma od 2013 r. firmę The London Taxi Company, a twórca potęgi Geely, chiński biznesmen Li Shufu, jest właścicielem prawie 10 proc. akcji spółki Daimler.
Elektryfikacja przemysłu motoryzacyjnego otwiera nowe możliwości
Chińscy producenci ożywili się ostatnio, ponieważ rosnący rynek samochodów elektrycznych stwarza możliwość zajęcia lepszej pozycji. To nowe rozdanie kart i wszyscy producenci mają podobne szanse. Dowodem jest globalny sukces Tesli. Producenci z Państwa Środka mają coś dla każdego. Prezentują całe spektrum aut: od budżetowych modeli na rynki rozwijające się, przez robocze pikapy i auta użytkowe, po luksusowe i nowoczesne elektryczne SUV-y. A sukces marki Dacia to dowód, że Europejczycy przestają być snobami, jeśli mogą kupić dobry samochód za atrakcyjną cenę.
Zachodni producenci samochodów z pewnością zauważyli tę ekspansję, ale mają ograniczone możliwości przeciwdziałania, ponieważ dla wielu z nich rynek chiński jest źródłem olbrzymich dochodów. W dodatku niemal wszyscy na nim obecni (poza Teslą) są związani z chińskimi koncernami przedsięwzięciami joint-venture, dzięki którym mogą produkować tam samochody. Zresztą nawet Tesle Elona Muska przypływają do Europy z Chin, przynajmniej do czasu uruchomienia nowej gigafabryki pod Berlinem.
Globalne koncerny upatrują swoją szansę na sukces przede wszystkim w niesamowitej chłonności chińskiego rynku, na którym jeszcze długo będzie trudno zaspokoić popyt. Liczą, że lokalni producenci będą nim zajęci jeszcze przez wiele lat, ale mogą się mylić.
Chińska inwazja jest kwestią czasu i to raczej niedługiego. Skąd ta pewność? Wystarczy prześledzić to, co się dzieje w branży elektroniki użytkowej. Najpierw dominowały w niej japońskie marki, potem koreańskie, teraz zaczynają rządzić chińskie. Handlowa karuzela ciągle przyspiesza.
Podobnie jest w motoryzacji. Japońscy producenci kiedyś byli traktowani pogardliwie. Teraz auta z Kraju Kwitnącej Wiśni są synonimem niezawodności. Podobnie stało się z koreańskimi i tak samo będzie z chińskimi. Poza tym jest jeszcze koronny argument: Chiny są mocarstwem o wielkich ambicjach, które chce wrócić do dawnej potęgi.
W Chińskiej Republice Ludowej nie ma demokracji, więc nikt nie przeszkodzi w ich realizacji przewodniczącemu Xi Jinpingowi. Na szczęście Chiny chcą zapanować nad światem nie przy pomocy wojsk, ale swej gospodarki. Mają czas do 2049 roku.
Pozdrawiam,
Jacek
______________________________________________
|Sportster IRON 883™|DL650AK8|Triumph Tiger Explorer XC + Honda Forza 350|
Bo przecież najważniejsze są widoki...
Jacek
______________________________________________
|Sportster IRON 883™|DL650AK8|Triumph Tiger Explorer XC + Honda Forza 350|
Bo przecież najważniejsze są widoki...
Re: Rok 2026 - nowy chińczyk czy 5-6 letni tzw. markowy?
Tylko dlaczego "Dżeskiki i Brajany" mając świadomość podcinania gałęzi na której siedzą dalej kupują chińskie produkty ignorując informacje jakie już od dłuższego czasu pojawiają się w przestrzeni publicznej ? Czy to świadczy tylko o coraz większej ignorancji w pogoni za śmieciowymi produktami [ciuchy, zabawki, jedzenie, motoryzacja itp.] lub narastającej głupocie oraz tępocie umysłowej ?. Czy też mają rację i płyną z falą
p.
ps.
wychodzi [patrząc po statystykach], iż należę do mniejszości, która nie jest zwolennikiem koncepcji polegającej na kradzieży cudzych pomysłów, drobnych zmian i sprzedaży jako własnego wynalazku,
p.
ps.
wychodzi [patrząc po statystykach], iż należę do mniejszości, która nie jest zwolennikiem koncepcji polegającej na kradzieży cudzych pomysłów, drobnych zmian i sprzedaży jako własnego wynalazku,
Re: Rok 2026 - nowy chińczyk czy 5-6 letni tzw. markowy?
@pawel_sz Pawle, niestety zdecydowana większość ludzi nie ma obecnie praktycznie żadnej szerszej świadomości... może poza taką najbardziej podstawową: nażreć się, napić, pojechać nad Bałtyk żeby postawić parawan lub w góry, żeby w tłumie wejść nad Morskie Oko, narzekając później na te tłumy, drogie parkingi i korek na zakopiance... Aha, i jeszcze podupczyć
Ludzie historii z ostatnich 2-3 dekad nie pamiętają, nie mówiąc o tej, o której się uczyli w szkole, a Ty od nich oczekujesz wyciągania wniosków na przyszłość
Wokół nas panuje niestety wszechobecna głupota, no ale trudno się dziwić, skoro rządzą nami politycy-debile przy współudziale dziennikarzy-debili i sprzedajnych klechów...
Ludzie historii z ostatnich 2-3 dekad nie pamiętają, nie mówiąc o tej, o której się uczyli w szkole, a Ty od nich oczekujesz wyciągania wniosków na przyszłość
Wokół nas panuje niestety wszechobecna głupota, no ale trudno się dziwić, skoro rządzą nami politycy-debile przy współudziale dziennikarzy-debili i sprzedajnych klechów...
Pozdrawiam,
Jacek
______________________________________________
|Sportster IRON 883™|DL650AK8|Triumph Tiger Explorer XC + Honda Forza 350|
Bo przecież najważniejsze są widoki...
Jacek
______________________________________________
|Sportster IRON 883™|DL650AK8|Triumph Tiger Explorer XC + Honda Forza 350|
Bo przecież najważniejsze są widoki...
- Smerfciamajda
- A+B+C+D
- Posty: 2826
- Rejestracja: 30 paź 2019, 14:39
Re: Rok 2026 - nowy chińczyk czy 5-6 letni tzw. markowy?
Działa tu bardzo prosty mechanizm - ludzie ogólnie (nie tylko Dżesika, Brajan czy Seba i Karyna) chcą sobie robić dobrze tu i teraz. Chcą mieć modnie, bogato i wygodnie bo życie jest jedno, a mają marne szanse na fortunę. Wręcz zerowe.
I teraz skoro nie może mieć taki Seba nowego BMW 740 albo Merca S500 o którym zawsze śnił - bo to olbrzymi koszt. To kupuje chinola gdzie w cenie Daci ma wentylowaną skórę, ekrany i kolorowe podświetlenie. Jest lans na dzielni, jest tanio, jest luksus i blink blink, i jest tanio.
I jest tu, i teraz.
To wszystko napędza jeszcze Internet ze swoimi TikTokowo-instagramowymi influencerami z bożej łaski - którzy promują kult pieniądza i bogatego życia. Seba sie naogląda autek u gangusów, Karyna sie naogląda torebek u napompowanych glonojadów, a życie mówi - kup se auto Jajeco i torebkę LujiWidłon - z daleka nie widać że to z Temu, a na dzielni wszyscy się poszczają z zazdrości.
Trochę przekoloryzowałem, ale to problem każdego przeciętnego Kowalskiego, który za swą ciężką pracę w PL nie chce jeździć starym Oplem czy VW Golfem, a choć przez chwilę chce poczuć że "ma to coś", tę odrobinę luksusu i wielkiego świata.
A Pan "Majfriend" mówi "Sprawdzam!"