W Łodzi czekam na dowód już 2gi miesiąc
Po mc czekania SMS że dowód do odebrania.
Idę czekam swoje 3h i dowiaduje się że "Pana dowód się zagubił" i mogę co tydzień przychodzić i o niego pytać..
Spytałem czy szedł po lesie i nagle się zagubił i czy Pani z okienka myśli że nie mam co w pracy robić żeby sobie cotygodniowe wycieczki koczownicze do urzędu organizować...
Pani mimo mojej niemiłej odpowiedzi powiedziała, że zapisze sobie mój nr i zadzwoni kiedy będzie dowód i żebym przyszedł bez kolejki.
W piątek po 2ch tyg. telefon że mogę przyjsc, ale żebym przyszedł w piątek bo od pon zamykają urząd bo wirus.
SZOK !! Fajna opcja wyszła.
Zwalniam się więc z pracy, a przed urzędem kolejka wychodząca na pół parkingu...
To sobie myślę "no mam iść bez kolejki".
Idę do drzwi i widzę zamknięte drzwi. Straż miejska drze się na ludzi, a ludzie na straż miejska i szarpanie drzwi bo wpuszczają tylko "klientów pokazanych palcem" tych ludzi co rejestrują za kogoś.
Info, że mają wpuszczać po 10 osób..
Realia takie że wpuszczają tylko tych pokazanych palcem i tych co mieli na mieli na tel potwierdzenie wizyty na godzinę.
Przedstawiam strażnikowi moja historię życia i pytam czy mnie wpuści. Ten że nie uwierzy w takie bajki.. mówię żeby poszedł ze mną do Pani co kazała mi przyjść i jak tamta zaprzeczy to wyjdę.
Straznik z mordą na mnie, ludzie z mordami na niego, a ja stoję i się przyglądam jak rozwścieczony tłum za mną się wstawił (całkiem fajne uczucie)
Za chwilę przychodzi inny i mówi "zamykaj te drzwi bo dzisiaj juz nie wypuszczamy! Co Ty se urządzasz pogaduchy z chołotą"
Hahaha no powiem, że widok 3ch strażników ciągnących drzwi za klamkę, a kolejny kluczem nie mogący przekręcić bo tłum zaczął forsować drzwi po słowach "cholota" i ta wrzawa temu towarzysząca.. Coś pięknego
Także teraz dowód odbiorę najwcześniej po świętach bo stan wyjątkowy wprowadzili
Boso, ale w ostrogach