Polerowanie lampy/reflektora
: 30 lip 2018, 23:00
W pewien majowy dzień awarii uległ reflektor przedni w mojej kochanej Suzi.
Pierwsze co przyszło mi do głowy to zakup nowego. Jednak telefon do serwisu szybko zweryfikował moje plany i stwierdziłem, że może uda mi się wykombinować coś innego.
Zacząłem przeglądać nasze serwisy aukcyjne w poszukiwaniu samego klosza reflektora.
Po pewnym czasie udało się takowy znaleźć, jednak niestety nie był bez wad.
Zdjęcia nie do końca przedstawiają jak był uszkodzony
Zdjęcia nie do końca przedstawiają wady reflektora. Po otwarciu przesyłki okazało się, że jest dość znacznie porysowany i nie tylko po zewnętrznej stronie ale również po wewnętrznej. Mało tego, nie mam pojęcia jak koleś rozklejał ten reflektor ale chyba robił to w piekarniku i chyba był w nim za długo bo klej spłynął w pewnym miejscu na szkło reflektora co utrudniło pracę.
Ale nie poddałem się, wziąłem się do roboty. W tym celu zakupiłem papiery ścierne o gradacjach: 600, 800, 1000, 1500, 2000, 2500 i do tego pastę Farecla G3 i później jeszcze dokupiłem lamp doctor z K2.
Oraz krążek filcowy do polerowania (co było błędem ale o tym za chwilkę)
A więc wziąłem się za robotę.
Najpierw najgrubszy papier aby zatrzeć najbardziej widoczne rysy
Po wstępnym przeszlifowaniu:
Później to już jazda z papierami ściernymi zmieniając gradację na coraz mniejszą. Ważna uwaga: dla ułatwienia trzemy papierem na przemian. Czyli jedną gradacją z góry na dół a następną gradacją od lewej do prawej. Wszystko po to aby lepiej było widać czy wystarczy już daną gradacją czy trzeba jeszcze przez chwilkę jechać aktualną.
Kilka fotek o różnej gradacji.
Papier 1000 Papier 1500 Papier 2500 Na koniec pasta polerska z wodą. I tutaj użyłem właśnie nieszczęsnego filcu.
Początkowo były nawet widoczne pozytywne zmiany.
Jednak jak się okazało filc robił małe rysy na szkle klosza. A jak zacząłem polerować wnętrze (we wnętrzu nie jechałem papierem ściernym) to już całkiem wyszła tragedia.
Posłuchałem rady kolegi, który powiedział, że drobne rysy nie będą widoczne jak się lampę pomaluje klarem, czyli lakierem bezbarwnym. Aby zrobić dobrze pojechałem do mieszalni i poprosiłem o zrobienie takiego lakieru (nie kupowałem gotowego) ale z większą ilością utwardzacza (kolejny błąd
)
Lampę pomalowałem (sic!) i okazało się, że zrobiłem najgorszą z możliwych rzeczy. Rysy okazały się na tyle głębokie, że klar ich nie przykrył.
Załamałem się nieco i postanowiłem oddać lampę do profesjonalisty. Oddałem i czekałem, czekałem ......... i czekałem.
I się doczekałem, "profesjonalista" oddał mi lampę w stanie takim w jakim dostał. Na szczęście był na tyle uczciwy, że mnie nie skasował.
W ten sam dzień oddałem ją do następnego magika, który po 3 dniach ją oddał w nieco lepszym stanie ale również kiepskim. Niestety te już wziął troszkę pieniążków. Mimo, że informowałem tych magików o tym, że lampa ma na sobie lakier bezbarwny, to żaden nie pokwapił się żeby go zetrzeć, stąd nikłe skutki ich pracy a do tego żaden nie chciał robić polerki po wewnętrznej stronie.
Na szczęście odwiedziłem swojego znajomego lakiernika, z którym pogadałem na temat polerowania lamp. Okazało się, że błędem, który robiłem to był ten właśnie nieszczęsny krążek filcowy. Był on zbyt twardy i dlatego rysował powierzchnie.
Od lakiernika dostałem w prezencie (za co mu podziękuję przy najbliższej okazji jakimś browarkiem) 3 pady o różnej grubości, które mi bardzo pomogły w polerowaniu.
Więc w sobotę mając chwilkę czasu powtórzyłem zabiegi z papierem ściernym. Było dużo więcej roboty ponieważ najpierw należało zetrzeć lakier bezbarwny a później gradacje do 2500.
Dzisiaj za to zabrałem się za rozklejanie swojej starej lampy
Robiłem to opalarką, gdyż uważam tę metodę za lepszą od piekarnika. Troszkę więcej z tym zabawy ale klej nie spływa na szkło.
I tak po kawałku odklejałem szkło
Aż do całkowitego demontażu
Po rozklejeniu lampy i przeszlifowaniu papierem ściernym wziąłem się za polerowanie. Wykorzystałem do tego na początku pad sprezentowany przez lakiernika o średniej twardości:
Następnie zabawa z wodą, pastą i polerowaniem. Polerowanie oczywiście po zewnętrznej i wewnętrznej części lampy. Zajęło to około godziny. Po godzinie mała niespodzianka. Pad się zużył i zaczyna robić delikatne rysy. Wsiadłem w samochód i straciłem 1.5h na jeżdżeniu po sklepach i szukaniu pada o średniej twardości, mocowany na rzep o niestandardowym rozmiarze bo 75mm. Niestety w mieście takowego nie znalazłem więc wziąłem drugi pad, który otrzymałem od lakiernika ale nie była to już gąbka tylko taka ściereczka jakby. Był to sprzęt, który miał służyć do wykończeniowych prac.
Tu zdjęcie prawie na finiszu. Rys prawie nie widać i efekty są już zadowalające. Jednak do stanu idealnego nie udało się doprowadzić lampy z powodu zbyt małej siły tnącej pada "ściereczkowego" czyli wykończeniowego.
Kolejnym etapem jest zabezpieczenie lampy przed promieniowaniem UV. Mimo zapewnień producentów nie potrzeba do tego nie wiadomo jakiego środka za nie wiadomo jakie pieniądze. Ja wykorzystałem wosk do lakieru jaki miałem. Choć miałem bardzo dobrej jakości pastę marki FUSO, którą polecam swoją drogą do samochodów..
No i nadszedł moment kończenia prac z lampą (trwały bagatelo około miesiąca - przez pierwszego magika od lamp)
Sprzęt potrzebny do połączenia dwóch elementów, czyli lampy z kloszem:
opalarka:
klej butylowy, który nadaje się idealnie do takich połączeń:
Tu już połączone ze sobą elementy:
Kilka chwil krótszych bądź dłuższych i lampa już zamontowana:
No i long, long time później:
PODSUMOWANIE
Na swoich błędach mogę podsumować polerowanie lamp:
- nie jest to trudne
- nie boimy się polerować lamp papierem ściernym (o ile potrzeba)
- szykujemy się na dość długą pracę - około 6h przy tak zniszczonej lampie
- nie stosujemy filcu do polerowania gdyż jego stosowanie może wydłużyć pracę o kolejne kilka dni
- raczej nie malujemy lampy klarem, przynajmniej dopóki nie będziemy pewni, że nie będzie pod nim rys
- do polerowania używamy gąbczastego pada o średniej twardości oraz wykończeniowo takiego szmacianego pada
- obroty wiertarki, wkrętarki, polerki do 1200obr/min
- papiery do polerowania zależą od tego jak mocno zniszczona jest lampa. Jeżeli nie ma głębokich rys a są tylko powierzchowne można zacząć od 1000, ja zaczynałem od 600. Później 800, 1000, 1500, 2000, 2500.
- pasta - tutaj wybór jest duży. Można wykorzystać dedykowane zestawy (około 60-100zł) ale wspomniany wcześniej lakiernik mówi, że jakakolwiek pasta polerska da sobie radę a te do lamp to te same tylko mają inne opakowanie. W efekcie miałem zakupioną Lamp Doctor z firmy K2 i nią robiłem dopóki mi się nie skończyła. Później wziąłem znaną zapewne dużej liczbie userów Farecla G3. I mówiąc szczerze efekt jak dla mnie ten sam
- potrzebna cierpliwość
- radość z wykonanej pracy bezcenna a za wszystko inne zapłacicie kartą ..........
Pierwsze co przyszło mi do głowy to zakup nowego. Jednak telefon do serwisu szybko zweryfikował moje plany i stwierdziłem, że może uda mi się wykombinować coś innego.
Zacząłem przeglądać nasze serwisy aukcyjne w poszukiwaniu samego klosza reflektora.
Po pewnym czasie udało się takowy znaleźć, jednak niestety nie był bez wad.
Zdjęcia nie do końca przedstawiają jak był uszkodzony
Zdjęcia nie do końca przedstawiają wady reflektora. Po otwarciu przesyłki okazało się, że jest dość znacznie porysowany i nie tylko po zewnętrznej stronie ale również po wewnętrznej. Mało tego, nie mam pojęcia jak koleś rozklejał ten reflektor ale chyba robił to w piekarniku i chyba był w nim za długo bo klej spłynął w pewnym miejscu na szkło reflektora co utrudniło pracę.
Ale nie poddałem się, wziąłem się do roboty. W tym celu zakupiłem papiery ścierne o gradacjach: 600, 800, 1000, 1500, 2000, 2500 i do tego pastę Farecla G3 i później jeszcze dokupiłem lamp doctor z K2.
Oraz krążek filcowy do polerowania (co było błędem ale o tym za chwilkę)
A więc wziąłem się za robotę.
Najpierw najgrubszy papier aby zatrzeć najbardziej widoczne rysy
Po wstępnym przeszlifowaniu:
Później to już jazda z papierami ściernymi zmieniając gradację na coraz mniejszą. Ważna uwaga: dla ułatwienia trzemy papierem na przemian. Czyli jedną gradacją z góry na dół a następną gradacją od lewej do prawej. Wszystko po to aby lepiej było widać czy wystarczy już daną gradacją czy trzeba jeszcze przez chwilkę jechać aktualną.
Kilka fotek o różnej gradacji.
Papier 1000 Papier 1500 Papier 2500 Na koniec pasta polerska z wodą. I tutaj użyłem właśnie nieszczęsnego filcu.
Początkowo były nawet widoczne pozytywne zmiany.
Jednak jak się okazało filc robił małe rysy na szkle klosza. A jak zacząłem polerować wnętrze (we wnętrzu nie jechałem papierem ściernym) to już całkiem wyszła tragedia.
Posłuchałem rady kolegi, który powiedział, że drobne rysy nie będą widoczne jak się lampę pomaluje klarem, czyli lakierem bezbarwnym. Aby zrobić dobrze pojechałem do mieszalni i poprosiłem o zrobienie takiego lakieru (nie kupowałem gotowego) ale z większą ilością utwardzacza (kolejny błąd
Lampę pomalowałem (sic!) i okazało się, że zrobiłem najgorszą z możliwych rzeczy. Rysy okazały się na tyle głębokie, że klar ich nie przykrył.
Załamałem się nieco i postanowiłem oddać lampę do profesjonalisty. Oddałem i czekałem, czekałem ......... i czekałem.
I się doczekałem, "profesjonalista" oddał mi lampę w stanie takim w jakim dostał. Na szczęście był na tyle uczciwy, że mnie nie skasował.
W ten sam dzień oddałem ją do następnego magika, który po 3 dniach ją oddał w nieco lepszym stanie ale również kiepskim. Niestety te już wziął troszkę pieniążków. Mimo, że informowałem tych magików o tym, że lampa ma na sobie lakier bezbarwny, to żaden nie pokwapił się żeby go zetrzeć, stąd nikłe skutki ich pracy a do tego żaden nie chciał robić polerki po wewnętrznej stronie.
Na szczęście odwiedziłem swojego znajomego lakiernika, z którym pogadałem na temat polerowania lamp. Okazało się, że błędem, który robiłem to był ten właśnie nieszczęsny krążek filcowy. Był on zbyt twardy i dlatego rysował powierzchnie.
Od lakiernika dostałem w prezencie (za co mu podziękuję przy najbliższej okazji jakimś browarkiem) 3 pady o różnej grubości, które mi bardzo pomogły w polerowaniu.
Więc w sobotę mając chwilkę czasu powtórzyłem zabiegi z papierem ściernym. Było dużo więcej roboty ponieważ najpierw należało zetrzeć lakier bezbarwny a później gradacje do 2500.
Dzisiaj za to zabrałem się za rozklejanie swojej starej lampy
Robiłem to opalarką, gdyż uważam tę metodę za lepszą od piekarnika. Troszkę więcej z tym zabawy ale klej nie spływa na szkło.
I tak po kawałku odklejałem szkło
Aż do całkowitego demontażu
Po rozklejeniu lampy i przeszlifowaniu papierem ściernym wziąłem się za polerowanie. Wykorzystałem do tego na początku pad sprezentowany przez lakiernika o średniej twardości:
Następnie zabawa z wodą, pastą i polerowaniem. Polerowanie oczywiście po zewnętrznej i wewnętrznej części lampy. Zajęło to około godziny. Po godzinie mała niespodzianka. Pad się zużył i zaczyna robić delikatne rysy. Wsiadłem w samochód i straciłem 1.5h na jeżdżeniu po sklepach i szukaniu pada o średniej twardości, mocowany na rzep o niestandardowym rozmiarze bo 75mm. Niestety w mieście takowego nie znalazłem więc wziąłem drugi pad, który otrzymałem od lakiernika ale nie była to już gąbka tylko taka ściereczka jakby. Był to sprzęt, który miał służyć do wykończeniowych prac.
Tu zdjęcie prawie na finiszu. Rys prawie nie widać i efekty są już zadowalające. Jednak do stanu idealnego nie udało się doprowadzić lampy z powodu zbyt małej siły tnącej pada "ściereczkowego" czyli wykończeniowego.
Kolejnym etapem jest zabezpieczenie lampy przed promieniowaniem UV. Mimo zapewnień producentów nie potrzeba do tego nie wiadomo jakiego środka za nie wiadomo jakie pieniądze. Ja wykorzystałem wosk do lakieru jaki miałem. Choć miałem bardzo dobrej jakości pastę marki FUSO, którą polecam swoją drogą do samochodów..
No i nadszedł moment kończenia prac z lampą (trwały bagatelo około miesiąca - przez pierwszego magika od lamp)
Sprzęt potrzebny do połączenia dwóch elementów, czyli lampy z kloszem:
opalarka:
klej butylowy, który nadaje się idealnie do takich połączeń:
Tu już połączone ze sobą elementy:
Kilka chwil krótszych bądź dłuższych i lampa już zamontowana:
No i long, long time później:
PODSUMOWANIE
Na swoich błędach mogę podsumować polerowanie lamp:
- nie jest to trudne
- nie boimy się polerować lamp papierem ściernym (o ile potrzeba)
- szykujemy się na dość długą pracę - około 6h przy tak zniszczonej lampie
- nie stosujemy filcu do polerowania gdyż jego stosowanie może wydłużyć pracę o kolejne kilka dni
- raczej nie malujemy lampy klarem, przynajmniej dopóki nie będziemy pewni, że nie będzie pod nim rys
- do polerowania używamy gąbczastego pada o średniej twardości oraz wykończeniowo takiego szmacianego pada
- obroty wiertarki, wkrętarki, polerki do 1200obr/min
- papiery do polerowania zależą od tego jak mocno zniszczona jest lampa. Jeżeli nie ma głębokich rys a są tylko powierzchowne można zacząć od 1000, ja zaczynałem od 600. Później 800, 1000, 1500, 2000, 2500.
- pasta - tutaj wybór jest duży. Można wykorzystać dedykowane zestawy (około 60-100zł) ale wspomniany wcześniej lakiernik mówi, że jakakolwiek pasta polerska da sobie radę a te do lamp to te same tylko mają inne opakowanie. W efekcie miałem zakupioną Lamp Doctor z firmy K2 i nią robiłem dopóki mi się nie skończyła. Później wziąłem znaną zapewne dużej liczbie userów Farecla G3. I mówiąc szczerze efekt jak dla mnie ten sam
- potrzebna cierpliwość
- radość z wykonanej pracy bezcenna a za wszystko inne zapłacicie kartą ..........