Kiedyś Sony miało serię aparatów tzw. Travel ZOOM - mały, kompaktowy, z dużym zoomem optycznym - ostatni model z tej rodziny to DSC-HX80.
Ja mam DSC-HX50V - litera V oznaczała, że aparat ma wbudowany GPS, dzięki czemu zdjęcia miały zaszytą lokalizację.
Sony Cyber-shot DSC-HX50 to najmniejszy kieszonkowy superzoom wyposażony w 30-krotny zoom optyczny, który daje ekwiwalent 24-720 mm przy świetle f/3.5-6.3. Poza tym na pokładzie HX50 znajdziemy 20,4-megapikselową matrycę CMOS Exmor R o rozmiarze 1/2,3 cala.
W zasadzie spełniał wszystkie wymagania @
Bip -
poręczny i podręczny, obsługa jedna ręka, (...) i na tyle nieduży, że byłby wożony w większej kieszeni kurtki. No...I żeby ładne zdjęcia robił.
Ja doczepiłem do niego dłuższą smycz i woziłem na szyi, schowany za pazuchą kurtki, żeby był pod ręką i na uwięzi

Dodatkowo ma gorącą stopkę, która pozwalała podpiąć zewnętrzną, większą lampę błyskową lub dedykowany (!) wizjer, taki jak w lustrzance, tylko cyfrowy. I to jest bajer, bo pozwala dokładnie kadrować fotkę i zapewnia dużo lepszą widoczność np. w słońcu. Poza tym typowe baterie Sony, tryby automatyczne i ręczne jak w "normalnym" aparacie, nagrywanie filmów, a nawet wbudowane WiFi
Mam go do tej pory, ale już nie jest w użyciu, bo mi się nie chce go wozić. Galaxy S23 Ultra mi wystarcza
Ostatni z tej serii DSC-HX80 miał już większy, odchylany wyświetlacz, trochę lepsze parametry, ale zlikwidowano gorącą stopkę wbudowując w to miejsce wysuwany e-wizjer...
P.S. Nawet teraz na Allegro są dwa, niby opisane jako używane, ale chyba praktycznie nowe DSC-HX60 w fabrycznym zestawie z pudełkiem, dokumentacją, itd., ale to koszt ponad 1300 zł... czyli trzymają cenę...