Ogólnie to żeby załapać o co chodzi przy zmienianiu biegów gładko i efektywnie warto zrozumieć jak działa taka skrzynia biegów niesynchronizowana i na jakiej zasadzie działa sprzęgło motocyklowe itpitd. Ale to poboczna kwestia, a tu warto poruszyć konkrety.
W zależności od przebiegu, stanu technicznego i zuzycia maszyny - biegi moga wchodzic lżej lub ciężej (rozgrzany olej lepiej sprawia płynniejsze przełożenia, lepszą pracę sprzęgła, wrzucanie biegów itp... sam rodzaj oleju też może mieć wpływ (10w40 czy 10w50).
To że na kursie Cię niczego nie nauczyli to się nie martw - mnie też nie nauczyli i znaczna większość nas tutaj nauczyła się dopiero przy samodzielnej jeździe. Suzuki motoszkoła też wiele ci nie da oprócz możliwości pojeżdżenia po torze i paru torowych pro-tipów. Przynajmniej takie są moje doświadczenia po odbyciu takiego szkolenia.
Jak koledzy powyżej napisali - warto jest zmieniać biegi i utrzymywać obroty na odpowiednim poziomie, gdzie motocykl nie jest pałowany ani przygaszany - pozwoli to na odpowiednio szybką reakcję w razie potrzeby oraz ekonomiczną (lub dynamiczną) jazdę. W moim przypadku utrzymuję zawsze obroty w zakresie od 4 do 5,3 tys obrotów przy codziennej jeździe miejskiej.
Operowanie sprzęgłem - delikatne wyczucie sprzęgła jest zdrowe dla sinika i pomocne przy dostosowaniu obrotów silnika przy zrzucaniu biegu w dół. Nie zawsze jesteśmy w stanie przegazować idealnie w punkt z 3,5 do 5,2 tys.
W miarę konkretny pro-tip ode mnie: zmieniając biegi w dół, po wciśnięciu sprzęgła nie "depczemy" dźwigni od razu w dół, ale niewielki moment przed naszą planowaną zmianą (ok 0,5 s

) butem lekko naciskamy na dźwignię, żeby ułatwić przerzucenie się zębatek skrzynie biegów niesynchronizowana. Po tym wywołaniu wstępnego nacisku podczas jazdy kontynuujemy dalsza redukcją - wtedy bieg wchodzi w dół o wiele gładziej aż jakby sam chciał "przeskoczyć" na inną zębatkę. Redukcja bez sprzęgła w dół jest możliwa, ale bez zużycia podzespołów - wymaga finezji balleriny, próbowałem z niewielkim skutkiem i zarzuciłem.
Przy okazji - zmiana w górę tak samo - lekkie wstępne napięcie skrzyni - po popchnięciu dalszym nie trzeba dźwigni biegów "kopać" tylko sam delikatnie wskakuje. Zmiana biegów bez sprzęgła jest możliwa i przy poprawnym wykonaniu zupełnie nieszkodliwa - nie ma wtedy co się wytężyć.
Przy zmianie biegu odpuszczamy minimalnie manetkę tak, żeby przeskoczenie zębatki wystąpiło na zminiejszających się obrotach silnika dostosowanych dokładnie do obrotów skrzyni biegów (biegu) na danej prędkości kół. Wyższa szkoła jazdy i wymaga to idealnego wyczucia i stabilności. Osobiście bardzo rzadko używam, aż tak precyzyjny nie jestem przy jeździe miejskiej. Chyba z tego powodu nie jestem jakiś gorszy....
Gładka, zdrowa dla silnika i podzespołów i elegancka zmiana biegów na manualnych skrzyniach bez quickshifterów i innych dodatków to na pewien sposób sztuka i finezja (leciwe i proste maszyny). Po czasie będzie o wiele łatwiej wyczuć i będzie to naturalne, natomiast jest kilka składowych czynników.
Dodatkowo: osobiście denerwowało mnie częste i stałe wachlowanie 6 biegami w normalnej jeździe do 100 kmh i konieczność lekkiego "przypałowania" do osiągnięcia dynamicznych prędkości. Dobrym rozwiązaniem dla mnie było wydłużenie biegów poprzez zwiększenie zębatki przedniej i zmniejszenie tylnej. Soecyfika jazdy - cudowna. Napiszę o tym post gdzie opiszę co i jak poeksperymentowałem, jak ktoś byłby zainteresowany takim tematem.