Ja też dwa sezony przejeździłem wykorzystując telefon jako nawigację, z mojej perspektywy wygląda to tak:
Plusy:
+ jasny ekran, nieźle czytelny nawet w pełnym słońcu;
+ nie mam interkomu, ale mając telefon na kierownicy od razu widzę jak ktoś próbuje się do mnie dodzwonić;
+ TomTom Go na Androida spisuje się bardzo dobrze (więcej - poniżej), a do tego jest niedrogi (w promocji na czarny piątek dostałem go na rok za 43zł)
+ W razie kłopotów z pokryciem mapy lub zawieszenia się aplikacji (a dedykowanym nawigacjom też się to zdarza) mam zainstalowane jeszcze 2-3 darmowe programy, a awaryjnie zawsze zostaje Google Maps;
+ W letnich, skórzanych rękawicach ekran da się obsługiwać bez większych problemów...
Minusy:
- ...ale w zimowych nie ma na to najmniejszej szansy;
- W razie wypadku ryzyko zniszczenia telefonu na kierownicy wydaje mi się sporo większe niż schowanego w kieszeni, więc możemy nie mieć z czego zadzwonić po pomoc. Na dłuższe wycieczki wrzucam do kieszeni drugi telefon, bez karty - tak tylko w razie W.
- Mój telefon nie jest wodoodporny, więc jego życie zależy od szczelności pokrowca. A o dobry pokrowiec motocyklowy wcale nie jest łatwo - ja mam taki allegrowy za jakieś 40zł, nie miałem go jeszcze okazji przetestować w większym deszczu, ale mam trochę obaw o szczelność zamka. Na szczęście w czasie jazdy sporo chroni go szyba. Takie bardziej pewne pokrowce (sztywne "skrzynki") są koszmarnie wielkie, brzydkie i do tego drogie - już wolałbym tą kwotę dołożyć do navi.
- Zasilanie nie jest wodoodporne ani po stronie telefonu, ani gniazdka. Z drugiej strony - bateria telefonu daje nadzieję na 3-4 godziny jazdy z odpiętym kablem, jeśli byłaby taka potrzeba;
- Trzeba się bardzo pilnować żeby zawsze zabrać telefon z motocykla. Co więcej, zazwyczaj odkręcam też i wrzucam do kufra sam pokrowiec (jakby nie było Ram-Mount też tani nie jest), co jest trochę upierdliwe;
- Na Androida darmowych nawigacji jest sporo, ale ich używanie, zwłaszcza na motocyklu, potrafi w krótkim czasie doprowadzić człowieka do szewskiej pasji. Większość nadaje się tylko jako awaryjny backup. Co gorsza, jak się ich nie używa regularnie, to przy włączeniu po dłuższej przerwie może się okazać, że w międzyczasie była aktualizacja która zmieniła totalnie interfejs (więc nagle nie wiesz gdzie cokolwiek znaleźć), a do tego to co było darmowe nagle darmowe być przestało...
- Wreszcie problem którego się zupełnie nie spodziewałem - telefon (przynajmniej mój - HTC One M8) w wodoodpornym pokrowcu, w gorący, słoneczny dzień grzeje się tak mocno, że raz - po wyjęciu nie da się go utrzymać w ręce, a dwa - obcina prąd ładowania do tego stopnia, że będąc cały czas podpiętym do ładowania na koniec jazdy ma trochę mniej baterii niż na starcie. Nie było to dużo, rzędu 20-30% w ciągu 4-5 godzin jazdy, ale jednak może to dać w kość na dłuższą metę.
Podsumowując - smartfon z TomTomem to dobre rozwiązanie ekonomiczne, ale zakup navi motocyklowej jednak w dalszych planach z pewnością uwzględnię.
I jeszcze parę słów o TomTom Go:
+ Świetny interfejs, bardzo łatwa w opanowaniu dla kogoś kto ma z nią pierwszy raz do czynienia.
+ Wyznaczanie krętej trasy to rewelacyjna opcja na moto, pomaga nawet w najbliższej okolicy znaleźć dróżki w które nigdy byś się normalnie nie zapuścił/a.
+ Przyjemna dla oka, czytelna i płynnie działająca grafika
+ Łatwe dodawanie punktów pośrednich (a to jest bolączka wielu programów).
+ Na bieżąco odbiera informacje o ruchu drogowym i proponuje szybsze trasy, informuje też o długości korka przed nami i czasie jaki prawdopodobnie w nim spędzimy. Na niemieckich autostradach (samochodem) sprawdziło się to rewelacyjnie.
+ Można zaplanować sobie trasę na komputerze i za pośrednictwem konta tomtom od razu wczytać ją w telefonie, ale...
- ...trasa zaplanowana na komputerze jest wczytywana jako ścieżka, a nie wyliczana w telefonie, więc nieraz zdarza się, że w wyniku jakichś niedokładności każe skręcić w boczną uliczkę tylko po to żeby zahaczyć o jakiś wyimaginowany punkt, po czym zaraz każe zawrócić na drogę z której właśnie zjechaliśmy. Po dwóch podejściach doszedłem do wniosku, że jednak lepiej poświęcić dodatkową chwilę na wyznaczenie takiej samej trasy w telefonie zamiast przenoszenia jej;
- Kręta trasa faktycznie potrafi czasem poprowadzić przez czyjeś pole, parę razy musiałem zawrócić bo nie było jak przejechać;
- Pokrycie POI w Polsce jest faktycznie bardzo słabe, łatwo się przejechać na jeździe do stacji której nie ma (i nigdy w tym miejscu nie było!)
- Informacja o dopuszczalnej prędkości to jakieś totalne nieporozumienie, nie ma nic wspólnego z tym co jest na znakach. Potrafi wyświetlać 50km/h przez długie kilometry po wyjechaniu z terenu zabudowanego, jak również 90 czy 100 na ograniczeniach do 40. W zasadzie bardziej irytuje niż jakkolwiek pomaga.
- Drobnostka, ale u mnie z jakiegoś powodu nie uwzględnia ustawienia domyślnego rodzaju trasy, i za każdym razem wyznacza mi najszybszą (choć ustawione mam na krętą).
Mimo to, lepszej nawigacji na Androida (pozwalającej wyznaczyć skomplikowaną trasę przez wiele punktów pośrednich - bo takie zawsze mam pod motocykl) jak dotąd nie znalazłem.
P.S. Ciekawe czy się komuś będzie chciało tyle czytać?
